Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnie dni Hemis
Dragosani:
Wnętrze budynku było dość typowym sklepem mięsnym. Na hakach wisiały suszone kiełbasy, gdzieś tam były szynki i różne takie. Za ladą było przejście z widocznymi schodami do piwnicy. Obok zaś drzwi na zaplecze. O ladę opierał się jakiś starszy już mężczyzna. Zapewne właściciel i rzeźnik. Słysząc jak ktoś wchodzi, uniósł wzrok.
- Ach, zapewne wysłannik Oczka? - zapytał w ramach powitania.
Mogul:
- Są dwie opcje, albo ten mały skurwiel i tak wiedział, że to ja tutaj się wybiorę, albo po prostu drogą dedukcji odkryłeś to, że ork orka przynosi. Mogul sam nie był pewien co powiedział, nastał moment konsternacji, po czym Khan wybuchł śmiechem.
- Tak, to ja.
Dragosani:
Jelito chyba nie zrozumiał żartu, nawet jeśli takowu w słowach Mogula był. A przynajmniej nie dał tego po sobie poznać. No, ale wykrzywił wargi w lekkim uśmiechu.
- Dobrze, już myślałem, że nikt nie przyjdzie. Jestem Maciej. Ale mówią na mnie Jelito. Nie wiem dlaczego... - Zmarszczył brwi. - Możemy pogadać, ale chodź na dół. - Zerknął na drzwi. - Sam rozumiesz, tutaj ktoś może wejść i coś usłyszeć. A wolałbym tego uniknąć. - Bez dalszych słów ruszył schodami na dół.
Mogul:
- Masz sól? Poszedł za Jelitem ostrożny, na wszelki wypadek wyostrzył zmysły, by nie zostać zaatakowanym.
Dragosani:
- Co? - zapytał Jelito, gdy zeszli już na dół. Piwnica była pełna beczek i skrzyń. Przynajmniej jedna jej połowa. Drugą zajmowały wiszące na hakach pod sufitem kawałki różnych mięs.
- Sól? Oczywiście, że mam. Muszę jakoś solić mięso. Ale skąd to pytanie? - zapytał. Był zwyczajnym człowiekiem, więc nie miał bladego pojęcia o słabych stronach demonów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej