Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pada śnieg, pada śnieg, sypie prezentami!
Nawaar:
Dhampir postrzegł zaskoczoną albo zdziwioną twarz dziewczyny, która stała u boku Funerisa. To pewnie ta dziewucha, co ją w gazetach opisywano, nie które szmatławce nie powinny się interesować życiem prywatnym innych. Wydaje się w porządku. Tak sobie pomyślał na pierwszy rzut oka. Jej też właściwie nie znał, ale się przywitał.
- Silvaster jestem. Skłonił głowę, ku dziewczynie.
Funeris Venatio:
// Czas na pogaduszki i takie tam.
Kermos z Baźin:
Kermos przechadzał się po rynku chcąc odpocząć po ostatnim teście. Lecz napotkany widok nieco go zdziwił. Wielki stół, na nim jakieś świece, jedzenie, trunki. Jakby miasto szykowało jakąś imprezę czy coś w tym stylu. ÂŻabolud zachodził w głowę z jakiej to okazji. Czy na zakończenie każdego roku są takie rzeczy?
//Dopiszcie mnie
Funeris Venatio:
Funeris gdzieś zniknął, dając znak Evening i Aragornowi, że już czas. Wszyscy zasiedli, wymieniali się uprzejmościami i witali się z tymi, których jeszcze nie znali. Boguś spod szóstki pogodził się z Andrzejem spod siódemki, którego szczerze nienawidził za to, że ten miał lepsze buty, które ściągnął kiedyś z zabitego podróżnika na trakcie. Uznali, że spór jest bezsensowny i nie ma żadnych podstaw, by się przez to szczerze nienawidzić. Tak samo z Anką i Iriną z bliźniaka przy szewskiej, które nienawidziły się dlatego, że ta druga zawsze miała coś więcej i lepiej - mniej brzydkiego i zapijaczonego męża, więcej zleceń na pranie ubrań, szydełkowanie i sprzątanie po domach bogatszych. Bezsensowne i pozbawione jakichkolwiek podstaw.
Anioł tymczasem w czerwonej koszuli z herbem swojego rodu leciał ponad podgrodziem i zanosił pod drzwi małe paczuszki. Lalki, zabawki, ręcznie rzeźbione klocki do układania, drewniane mieczyki i inne przeróżności, które miały cieszyć najmniejszych. Niektórzy później opowiadali, że widzieli czerwonego anioła z białymi skrzydłami, który podrzucał najbiedniejszym dzieciom prezenty. Aragorn był bardziej dyskretny i mniej widoczny, korzystając ze zdolności teleportacji i rozwiniętej telekinezy. Dlatego nikt nie mówił później, że czarny smok podrzucił im coś w ten wyjątkowy wieczór.
Wrócili po jakiejś pół godziny, gdy rozdali wszystko co mieli wszystkim, którzy tego najbardziej potrzebowali.
- Wieczorku? - zwrócił się do swojej narzeczonej, lądując na skraju rynku i podchodząc do biesiadującej gawiedzi.
Hagmar:
Wśród biesiadującej gawiedzi zjawiła się i Renfri i Yarpen który za nic nie przepuściłby darmowego żarcia i napitku. Dracon wpierw przywitał się z narzeczoną potem zaś przywitał się ze starym kompanem wielu pijackich eskapad wspaniałych bitew. Zasiadł przy stole i nałożył sobie porcje bigosu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej