Tereny Valfden > Dział Wypraw
Boski ÂŻigolo na Zuesh
Adaś:
Po chwili gdy świadomość do mnie wróciła po ostatnim kopniaku, udało mi się odpowiedzieć:
-Meaneb to zwykły kurwi syn!-W tym momencie teatralnie splunąłem, aby nadać mocy moim słowom-Jedyne co chciałbym mieć z nim wspólnego, to mój miecz w jego żebrach.
Hagmar:
Jesteś nawet uroczy... nie boisz się nas... śmierci. Chyba sobie Ciebie zostawie, ostatnia zabawka szybko zdechła. Zabierz go do mojej kwatery, z resztą zróbcie co chcecie.
//Zostajesz zaprowadzony do "lochów"
Adaś:
Ostatnie zdania które wypowiedziała demonica były bardzo dziwne, niezbyt wiedziałem co może to oznaczać. Choć w mojej głowie zaczęły się tworzyć scenariusze, jak rwą ze mnie skórę pasami, biczują, zakładają jakieś cierniowe korony a na koniec w spektakularny sposób mnie zabijają. Co prawda śmierć mi nie była obca, bo już kiedyś sobie zmarłem, no ale zawsze była nieprzyjemna!
Nim się spostrzegłem, strażnicy zawlekli mnie do lochów. Miałem chociaż nadzieję że mojej celi będzie jakiś szczur i ewentualnie z łaski bogów jakaś pochodnia, bo jednak tydzień głodzenia był troszkę nieprzyjemny..
Hagmar:
W celi były dwa zdechłe szczury, po wyglądzie i zapachu jesteś w stanie stwierdzić że są "świeże". Cela ma wymiary 2x3m.
Adaś:
Zacząłem się rozglądać po celi, na moje szczęście udało mi się dopatrzeć dwa szczury. Wyglądało na to że oba nie żyją, ale również wyglądały na dość świeże. Postanowiłem zaryzykować, wziąłem jedną z pochodni i zacząłem powoli opiekać szczura, aby wypalić jego futro i upiec mięso. W międzyczasie zacząłem rozglądać się po celi, przez kratę służącą za drzwi widziałem że wszędzie jest pełno krwi..
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej