Tereny Valfden > Dział Wypraw
Boski ÂŻigolo na Zuesh
Hagmar:
Przed celą pojawiła się ta sama nefrytowa diablica.
Witaj zwierzaczku... - otworzyła drzwi celi Teraz powiesz mi co robisz na tej wyspie... Pochwyciła cię mortokinetycznym uściskiem i zabrała do sali tortur, przywiązując do wielkiego "łoża"...
Adaś:
-Mało komfortowa sytuacja....-Stwierdziłem kiedy tylko zostałem przywiązany do wielkiego łóżka. Kiedy tak leżałem dopiero po chwili mi się przypomniało że demonica zadała mi pytanie, a że bałem się kolejnego kopniaka w moje cenne klejnoty szybko uściśliłem odpowiedź:
-Tak wyszło, wpadliśmy na zwiad i przypadkiem zasiedziałem się w burdelu gdy mój okręt odpływał.
Hagmar:
Skąd przypłynęliście. Sięgnęła po bat, zakończony ostrymi rzemieniami. Gdyby nie paskudny charakter i płonące rogi oraz ogon była by naprawde fajną laską, ale niestety. Adamus trafił na sukkuba. Dobrze o tyle że nie zginie od razu... Demonica pocałowała cię namiętnie by za chwilę trzasnąć batem.
Mów.
Adaś:
-A jakie masz pojęcie o geografii?-Spytałem resztkami oporu, bo co by nie było ten pocałunek prawię mnie złamał. A do tego nawet ta demonica nie była taka zła, no może miała rogi ale nadrabiała swoim temperamentem.
Hagmar:
Jesteś jak dotąd najtwardszy ze wszystkich jeńców... Dobrze się znam. Usiadła na brzegu łoża rozpinając ci powoli spodnie, drugą ręką drapała cię aż do krwi po torsie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej