Tereny Valfden > Dział Wypraw
Boski ÂŻigolo na Zuesh
Adaś:
-Sam się zamknij kurwi synu!-Powiedziałem do siebie pod nosem, stwierdziłem że nie ma co się na razy skazywać, a teoretycznie już wszystko wiedziałem...no może bardziej się domyślałem
Hagmar:
Po kilku godzinach dojechaliście do obozu pod ruinami bisory. Wyglądało to na typowe miejsce z którego się nie wraca... liczne demony pilnujące tego miejsca, krzyki, płacz i krew dopełniały obrazu braku nadziei. Wywleczono was na środek obozu.
Adaś:
-Zajekurwabiście!-Stwierdziłem i splunąłem na ziemie wychodząc z wozu, moje spotkanie z demonem niezbyt kolorowo wspominałem, a tu było ich aż nadto. Trzeba by mi było wymyślić jakiś plan ucieczki i odzyskania sprzętu, albo chociaż uratowanie swojego życia. A na ten moment musiałem się wbrew swej woli poddać i czekać na bieg wydarzeń.
Hagmar:
Prawie tydzień później, byłeś wychudzony, głodny i zmęczony. W środku kolejnej bezsennej nocy spędzonej pod gołym niebem, do obozu wpadł wielki 6 metrowy bydlak który cię pochwycił i zabrał do ruin. To co widziałeś po drodze sprawiało że chciało ci się rzygać. Demon rzucił cię na ziemię przed oblicze demonicy.
Na kolana psie!
Adaś:
Widząc wszystkie sceny z udziałem demonów, jakie odgrywały się w obozie mało brakło a faktycznie mój organizm wraz z psychiką (które nawiasem mówiąc był naprawdę odporne na takie rzeczy) by nie wytrzymały i bym się porzygał. Kiedy to nagle demon który mnie wlókł rzucił mnie na ziemię i usłyszałem nad sobą rozkaz.
Szczerze powiedziawszy w normalnym stanie fizycznym pewnie bym się dostosował i usłuchał demonicy którą widziałem nad sobą. Ale że tydzień bez wódki znaczy się jedzenia robił swoje, więc tylko odpowiedziałem głosem jak najbardziej potrafiłem grzecznym, uprzejmym i w miarę komplementującym:
-Bardzo chciałbym piękna Pani ale nie mogę.-Oczywiście śpieszyłem od razu wyjaśnić-Widzi szanowna Panienka, bo nie pozwala mi na to pewna starożytna ludowa maksyma która otóż mówi:...-I tu drogi czytelniku nasz bohater powiedział krótkie zdanie w języku krasnoludów(a przynajmniej w czymś co go przypominało). A treść tego zdania brzmiała tak: "Jak się nie wywrócis, to se nie polezys"
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej