Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zwiad na Zuesh
Melkior Tacticus:
Nie było sposobu. Po za unikaniem demonów wielkiego kalibru. Z demoniątkami powinni se poradzić. No i może z ogrzymi... przy dużej dawce szczęścia. Nikt tu z obecnych nie wiedział że te szczeniaczki z Bękartów wkrótce staną się ogarami. Rejs mijał w dość luźnej atmosferze. Jakieś półtorej dnia później Tirug ryknął z bocianiego:
- Ląd sir! Zuesh przed nami!
- ÂŚwietnie! Kurs na zachód. Sprawdźmy ploty o mieście. Trzymać się jakieś 5 kilosów od lądu!
Nawaar:
Atmosfera była na wyrost dobra, ale jaka będzie do końca podróży nikt nie wiedział. Czas dhampirowi mijał spokojnie miał, co robić a jak nie miał to sobie siedział albo gadał z towarzyszami. Tak czy inaczej inni towarzysze mieli nas za bandę amatorów, która wkrótce miała się jakoś zmienić oby na lepsze. Tak sobie czas mijał gdy właśnie z bocianiego usłyszeli wołanie, że widzą wyspę. Silvaster starał się dostrzec każdego szczegółu, który mógłby jakoś naprowadzić wszystkich towarzyszy na teren zniszczonego miasta. Jednak chciał nią nieco skomentować, więc powiedział.
- Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście. Taki dziwny skrót myślowy zasłyszany dawno temu. Teraz jednak wolał być przygotowany i wyciągając kuszę oraz bełta starał się nią jak, najszybciej naładować coby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku. Wszak wyspa miała roić się od demonów różnej maści.
Melkior Tacticus:
- Po co ładujesz teraz? A jak wypali przez przypadek?
Nawaar:
Dhapir na chwilę odwrócił się do elfa.
- Kieruję się starymi powiedzeniami. Dmuchaj na zimne oraz przezorny zawsze ubezpieczony. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodły, ale tym razem posłucham Ciebie i zaprzestane tego procederu, ale uprzedzam fakt, że mogę powiedzieć : A, nie mówiłem. Jeśli zaraz, po dopłynięciu zaatakują nas demony. Silvaster odłożył kuszę oraz bełta na swoje prawowite miejsce. Nie chciał, żeby przez złośliwość Mg ktoś oberwał, a zwłaszcza jeżeli miałby to być on sam. bełt w kogoś trafił albo podziurawił żagli.
Melkior Tacticus:
- Naładujesz na łodzi. Ide założyć blachy. - powiedział udając się do kajuty.
//Jest 11:00. 19.5* Celsjusza. Jeśli nie zjebałem strefy klimatycznej to mamy tu taką jakby sawanne czy czy coś.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej