Tereny Valfden > Dział Wypraw

Themo sam w Mealdur Aernh

<< < (8/10) > >>

Gordian Morii:
I mknęliście tak na południe przemierzając bezkresne puszcze północy z dala omijając magiczną barierę, która jaśniała po waszej prawej stronie. Po kilku godzinach jazdy skrajem puszczy las zaczynał się nieco przerzedzać a wy dotarliście do wielkiego jeziora. Jako wprawny i sprawny podróżnik szybko odkryłeś, że znalazłeś się na brzegu jeziora, którego nazwy odczytać się nie da, bo jest napisana dziwnie chujowo u Kartografa, ale było to "źródłowe" miejsce w którym swój bieg rozpoczynała rzeka Eloriz. Wiedziałeś więc, że musisz mknąć na południe a potem na zachód, by przekroczyć rzekę i dotrzeć do stolicy.

//: Chcesz jakieś walki czy coś?

TheMo:
Themo wygodnie się ułożył i jechał dalej ciągnięty przez Rudolfa. Rozkoszował się pięknymi, hemisowymi krajobrazami. Im dalej jechał tym powietrze stawało się cieplejsze, choć nie odczuwał tego. Długa podróż i wystawienie twarzy na wiatr, oraz rozgrzanie alkoholem sprawiły, że temperatura to najmniej istotna rzecz, jaką się przejmował w danej chwili. Bardziej przejmował się pustą butelką po kumysie, którą wyrzucił dawno temu. Ale przypomniał sobie, że została mu resztka rumu, którą wziął jeszcze, jak był na okręcie. Zachował ją na czarną godzinę. Po pokonaniu kolejnego odcinka trasy trafił na brzeg jeziora Brym/Brin/Bryn. Nakierował wampira, by jechał na północ wzdłuż brzegu rzeki, dzięki temu trafi do stolicy.

//Krwi i wódki!

Gordian Morii:
Tak, tak, jedź na północ, to wrócisz do wampirów :P Chciałoby się rzec, ale cóż daleko nie ujechałeś, bo poczułeś pewien zapach. Gęsty, ciężki i bardzo znajomy. Zapach pędzonki, albo tzw. krzakówki. Gdzieś niedaleko ciebie, ktoś uprawiał nielegalną destylację destylatów owocowo-ziemniaczanych.

TheMo:
Przez te zamiecie i trunki prawie pomylił kierunki, jednak w porę się ogarnął i nie czekał go powrót do twierdzy, z której uciekł. Nagle poczuł, że trafił do raju. Jednak to był tylko zapach bimbru. Ale to wystarczyło, by go uwieść. Rudolf pod naporem uprzęży obrał kierunek z którego dochodziła ta cudowna woń. Themo jeszcze go pognał, by trafić tam jeszcze szybciej.

Gordian Morii:
Tak o to gnaliście przed siebie kierując się natężającym się zapachem, aż tu nagle dotarliście do wąwozu. Wstrzymałeś konie umysłu swego i pomykającego przed siebie wampira i zajrzałeś w dół. Ukryte na dole drzwi niechybnie zwiastowały odkrycie nielegalnej bimbrowni, w której to spotkać mogłeś krasnoludki, elfy, skrzaty, gargulce, bandytów, bimbrowników lub dwa czerwone smoki*. Teraz pozostało tylko zdecydowac się co robić.

*o przeciwnikach spotkanych wewnątrz zdecyduje rzut kością (piszczelową).

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej