Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ktoś śmiał mnie okraść!

<< < (9/13) > >>

Evening Antarii:
//Prosto, ale rozglądam się po pokoju.

Funeris Venatio:
W chwili przekroczenia progu Evening dopada przeczucie, że już jest za późno. Nie podjęła odpowiednich środków ostrożności, które uchroniłyby ją przed atakiem. Nie dobyła wcześniej miecza, chociaż wiedziała, że kogoś tutaj zastanie i nie będzie on raczej pokojowo nastawiony. Drzwi otwierały się na lewo, przed sobą i z prawej nikogo nie widziała, więc ten ktoś prawdopodobnie ukrył się właśnie z lewej. Evening ruszyła jednak prosto przed siebie zanim mając to, że nie wie co się znajduje za drzwiami gdzie jej wzrok nie sięga. Mogła skierować się w prawo i miałaby bezpieczne trzy strony i swobodny dostęp do czwartej. Teraz jednak dostała pięścią w twarz dokładnie w momencie, gdy minęła skrzydło drzwi. Padła na drewniany parkiet i zobaczyła, jak odziany na czarno mężczyzna przygniata ją swoim ciałem.

Evening Antarii:
Paladyn w jednej chwili odepchnęła od siebie przeciwnika telekinetycznym impulsem. Fakt, trochę tego nie przemyślała, ale jakby tak wszędzie spodziewać się najgorszego, to wciąż trzeba by było chodzić z mieczem w dłoni. A to by było uciążliwe. No ale nieważne! Skupiła się na ciemnej postaci która przed chwilą wymierzyła jej bolesny cios w policzek. Nie wiedziała w co jest uzbrojony i jakie bronie może chować przy sobie. Tak więc najpierw wolała ocenić mężczyznę z tych 3- 4 metrów, na które odepchnęła go telekinetyczna siła. Przy okazji dobyła swego miecza szykując się na ewentualny atak z jego strony.

Funeris Venatio:
Odziany na czarno mężczyzna miał strasznie przekrwione oczy. Dało się to zauważyć nawet w tak nikłym świetle, które mogło skrywać kilka szczegółów chowanych pod połami czarnego ubioru. Wysoki na jakieś sto osiemdziesiąt pięć centymetrów, raczej szczupły, chociaż sądząc po pulsującym bólem policzku na pewno diablo silny. W lewej ręce trzymał długi sztylet mieniący się dziwnym kolorem, jakby mithrilowy. Prawą dłoń miał wolną, nie zajętą żadnym przedmiotem. Trzymał ją przy biodrze, opierając jej ciężar o swoje ciało. Na pierwszy rzut oka widać było, że potrafi posługiwać się swoim orężem w stopniu mistrzowskim. Prawą stopę miał wysuniętą nieco do przodu, czekał.

//Proszę o toczenie walki atak - moja reakcja, nie wykańczaj go sama. Jakbyś potrzebowała jakichś opisów terenu wokół, czy czegoś takiego, albo jakiegoś konkretnego elementu samej postaci przed Tobą, to wal śmiało.

Evening Antarii:
Evening czuła i widziała po jego ruchach, czy nawet w sposobie trzymania broni, że jest we władaniu sztyletem mistrzem. Mężczyzna opanował swój fach do perfekcji, tego można było być pewnym, dlatego dziewczyna musiała zachować szczególną ostrożność i zaplanować jakoś walkę... - wykorzystać element zaskoczenia i parę zaklęć, które opanowała. Zdawała sobie sprawę także z tego, że w większości chronił ją pancerz, ale wystarczyła chwila nieuwagi by zostać zranionym.
W końcu paladyn zdecydowała się na jakieś działanie. Wymierzyła do złodzieja srebrnym ostrzem na wysokości klatki piersiowej. -Masz coś, co należy do mnie- zaczęła stanowczo. -Kim jesteś?... I dlaczego ukradłeś jedynie moje drewniane pudełeczko? - trochę go zagadując, obserwowała go bacznie, by ujrzeć coś jeszcze oprócz przekrwionych oczu. Interesowały ją jakieś szczegóły, wskazówki, jak mogłaby go pokonać lub zacząć walkę, szukała słabych punktów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej