Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ktoś śmiał mnie okraść!
Funeris Venatio:
W szparze między framugą a drzwiami na króciutką chwilę pojawił się cień, który przysłonił światło jednego z księżyców padające przez otwarte nadal okno. Evening znajdowała się właśnie w dwóch-trzecich schodów, miała przed sobą jeszcze sześć stopni.
Evening Antarii:
Paladyn przyspieszyła pokonując te kilka pozostałych stopni. Weszła w końcu na samą górę i otworzyła drzwi do pomieszczenia na piętrze. Była przygotowana na to iż zastanie tu tego, kogo szuka oraz na stoczenie walki z nim. Musiała w końcu odzyskać ten jakże ważny papierek potwierdzający jej majątek.
Funeris Venatio:
Drzwi otworzyły się z wyraźnym skrzypnięciem, gdy zostały zdecydowanie i mocno pchnięte. Evening Antarii ujrzała pomieszczenie, które mogło robić za kryjówkę jakiejś postaci nie mającej zamiaru gnieździć się po karczmach ani wynajmowanych pokojach u różnych gospodarzy. Z prawej strony znajdowało się okno, nadal otwarte. Umieszczone dokładnie w połowie ściany szerokiej na 10 metrów. Obok regał, całkowicie pusty, zakurzony. Naprzeciwko drzwi, pod ścianą, stał stół i dwa krzesła. Raczej liche, wykonane z kiepskiego drewna. Tuż obok stało wąskie łóżko. A raczej siennik wypełniony słomą i pierzem, nakryty derką z jedną poduszką, już dawno wyliniałą i oklapłą. Był też jeden kuferek, zamknięty. Pokój zakręcał również w lewo tak, że przez otwarte skrzydło drzwi, które zasłaniały właśnie w tej chwili lewą stronę pokoju, nie można było nic dostrzec. Pani paladyn nie wiedziała jak wygląda tamta część lokalu, nie wiedziała też, czy ktoś tam się nie czai. W tej konkretnej sekundzie, gdy otworzyła drzwi i rzuciła okiem na pomieszczenie, nie udało się jej dostrzec nikogo.
Evening Antarii:
Staruszek wspominał o teoretycznie pustym domku - i rzeczywiście tak było. Z zewnątrz mógł się wydawać całkiem pusty i zaniedbany. Piętro jednak, choć skromnie urządzone, było zapewne sporadycznie przez kogoś zamieszkiwane. Dwa krzesła, lichy stół, niezbyt czyste łóżko... oraz otwarte okno. I jeszcze jakiś kuferek, co mogło oznaczać że coś wartościowszego jest tu przechowywane. Teraz wyglądało na to, że nikogo tu nie ma, jednak dziewczyna była pewna tego, co widziała - cień i lekko uchylające się drzwi. Ktoś kręcił się niedaleko, a gdy dowiedział się o obecności paladyn, postanowił się ukryć, uciec albo... zaatakować. Weszła głębiej do pokoju zachowując czujność i kładąc dłoń na rękojeści srebrnego miecza.
Funeris Venatio:
//W jakim kierunku idziesz? Bezpośrednio przed siebie?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej