Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ktoś śmiał mnie okraść!
Evening Antarii:
Mężczyzna był pewny siebie, może nawet aż za bardzo? Znał miasto i poruszał się w jego uliczkach nadzwyczaj pewnie, nie mógł pozwolić sobie na chwilę zwątpienia. A jednak teraz poczuł się na tyle bezpiecznie, by odkryć kaptur i odsłonić twarz.
Paladyn niewątpliwie sprzyjało szczęście, bowiem mężczyzna jeszcze nie wpadł na to by się odwrócić. Musiała to wykorzystać. Dogoniła go wreszcie, znalazła się tuż za jego plecami. Dłoń położyła na jego ramieniu i oświadczyła -Ma pan moją zgubę. Będę bardzo zadowolona, jeśli ją pan odda. Oboje na tym skorzystamy.
Funeris Venatio:
Mężczyzna był jednak czujny. Bardzo czujny. Mimo że nie odwracał się, to cały czas miał wyczulone zmysły na każdy podejrzany szmer, czy pyknięcie. Dlatego doskonale słyszał pannę Evening Antarii, która zbliżała się do jego postaci. Odkręcił się szybko na pięcie, kopnął ją pod kolano w połowie zdania i rzucił się przed siebie. Miał kilka sekund przewagi, co przekładało się na 40 metrów. Właście skręcał w prawo, w uliczkę prostopadłą do tej, w której znalazła się pani na gminie Afers niemogąca w żaden sposób tego potwierdzić.
Evening Antarii:
By mieć jakąkolwiek szansę na odzyskanie pudełeczka, dziewczyna musiała przyspieszyć... i to szybko. Odrobienie straty tych kilkudziesięciu metrów było bardzo ważne. Paladyn prędko zareagowała, zignorowała ból i ruszyła za mężczyzną. Akurat skręcał w prawo, czyli zmierzał w stronę dzielnicy handlowej - tam na pewno będzie mu łatwiej się ukryć wśród straganów i licznych sklepów. Biegła między przechodniami, rozpychając się ramionami między nimi torując sobie ścieżkę. Dotarła do zakrętu w prawo i skręciła natychmiast, wzrokiem zaczęła przeczesywać ulicę; wśród głów tutejszych mieszkańców szukała długich czarnych loków. Wciąż poruszała się szybko i zdawało się, że gdzieś wśród ludu, przemknął jej uciekinier. Chciała się zbliżyć na chociaż 10 metrów, które pozwolą jej użyć telekinezy, wtedy będzie jej o wiele łatwiej. Nie zwalniała kroku, podążając ścieżką wyznaczoną przez złodzieja.
Funeris Venatio:
Evening miała chyba majaki, albo po prostu nie czytała ze zrozumieniem. Gdy weszli w uliczkę, w której dziewczyna chciała zaskoczyć nieznajomego, on był tam sam. ÂŚwiadczy o tym ten oto cytat:
--- Cytuj ---Złodziej wszedł wreszcie w jakąś uliczkę i kierował się do wyjścia z dzielnicy obywateli. Jakieś sto metrów do przodu i potem z pięćdziesiąt w prawo i znajdzie się przy wyjściu na dzielnicę handlową. Szedł sam.
--- Koniec cytatu ---
Pani paladyn nie musiała się więc między nikim przeciskać. Ruszyła szybko do przodu, zmniejszyła dystans do zakrętu i ujrzała, że złodziej skręca właśnie w bramę do kompleksu handlowego stolicy królestwa Valfden. Dzieliło ich 50 metrów odległości. Dopiero przy bramie zaczynał się ruch ludzi, tutaj nie było dosłownie nikogo.
Evening Antarii:
Dziewczyna przyszykowała pospiesznie łuk. Chciała bowiem spowolnić nieco mężczyznę... Jeszcze biegnąc, sięgnęła po wybraną broń, a z kołczanu wyjęła jedną strzałę. Uchwyciła narzędzie szykując się do strzału i napinając cięciwę , a potem przemieściła się na odległość, która umożliwiała wygodny i celny strzał. Wymierzyła w dół, w nogę złodzieja i posłała strzałę w jego łydkę. Miało to go unieruchomić, a nie zabić.
26-1=25 żelazna strzała
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej