Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ktoś śmiał mnie okraść!
Funeris Venatio:
Jak już zostało powiedziane, Evening wyjrzała zza zakrętu w momencie, gdy złodziej skręcał w dzielnicę handlową. 50 metrów dalej uliczką. Tam było sporo ludzi, niektórzy wchodzili do części mieszkalnej, inni wychodzili. Tłum był więc pokaźny. Z racji tego, że złodzieja już tam nie było, strzała uderzyła w ziemię tuż przed jakimś chudym elfem, który wyglądał jakby miał problemy z jedzeniem.
//Na jaką odległość się przemieściłaś? Trudno mi to określić z opisu.
Evening Antarii:
//Niedaleko, jakieś 10 metrów.
Cóż, mogła się tego spodziewać. Nie była zbyt doświadczona w tej broni i rzadko jej używała, a mężczyzna był za szybki. Nie zaszkodziło jednak spróbować. Dystans znacznie się skrócił, jednak utrudnieniem były kręcące się wokół istoty. Ponownie przyspieszyła i kiedy wydawało jej się, że jest w odpowiedniej odległości by móc użyć telekinezy, spróbowała sięgnąć złodzieja siłą wychodzącą z jej umysłu.
Funeris Venatio:
Poprzez te wszystkie perturbacje i inne nieprzewidziane wypadki Evening straciła na krótką chwilę złodzieja z oczu. Dotarła do wejścia do dzielnicy handlowej. Główna ulica biegła dobrych kilkaset metrów do przodu. Kręciło się tutaj sporo osób, czasem trzeba było wymijać przypadkowo napotkane postacie. Ktoś po podobnej charakterystyce, co nieznajomy wspinał się właśnie gdzieś tam z prawej strony po elewacji jednego z budynków. Był słabo widoczny, do tego zasłaniały go inne budynki, więc nikt postronny z ulicy nie mógł go dostrzec. W miejscu gdzie stanęła Evening znajdował się jednak niewielki prześwit między dachami, który ujawnił złodziejaszka. ÂŻeby tam się dostać należało od razu skręcić w prawo przy murze, przejść ze trzydzieści metrów pustą wąską alejką przy piekarni i skręcić w lewo przy parterowym sklepiku rymarza. Następnie kolejne dwadzieścia metrów do przodu. Tam było budynek niewiadomo do kogo należący, na który Evening właśnie patrzyła. Był długi i dwupiętrowy. Miał spiczasty dach i masę okien.
Evening Antarii:
Evening przystanęła na środku ulicy, tracąc zupełnie złodzieja z pola widzenia. Rozejrzała się w lewo, w prawo, a potem znowu w lewo. Jakby się rozpłynął, albo wtopił skutecznie w tłum... Jednak dziewczyna zauważyła coś, czego każdy inny przechodzień by nie spostrzegł. Po elewacji budynku wspinała się ciemna sylwetka. To musiał być on; swoje umiejętności udowodnił już skaradając się do jej okna.
Jak tak szybko udało mu się tam przejść?... Paladyn ruszyła pospiesznie w stronę owego budynku nie tracąc czujności. Momentami nawet biegła przez ciemne uliczki, rozświetlane tylko blaskiem z okien skromnych wystaw sklepowych. Przy murze skręciła w prawo, przeszła jakieś trzydzieści metrów alejką przy piekarni, skręciła w lewo mijając sklep rymarza i ostatnia prosta - dwadzieścia metrów. Ta uliczka prowadziła wprost do długiego budynku pełnego okien, po którego elewacji wpinał się jej złodziej.
Szukała go teraz, lustrując ścianę gdzie ostatnio go widziała, ale było ciemno co utrudniało całą sprawę.
Funeris Venatio:
Budynek był typowym szeregowcem, co znaczyło, że w jego obrębie znajdowały się co najmniej dwa, a w tym przypadku trzy lokale. Każdy z nich miał do dyspozycji trzy okna na tej ścianie budynku. Evening nie wiedziała dokładnie do którego dostał się złodziej, a otwarte było po jednym z każdego lokalu. ÂŚrodkowe w środkowym, to najbardziej z prawej w lewym lokalu i to najbardziej z lewej w tym z prawej. Do każdego z tych lokali można było dostać się drzwiami znajdującymi się na parterze. Były one jednak zamknięte, więc trzeba było użyć nieco siły. Jakieś wskazówki? W prawym oknie i środkowym nie było firanek. To środkowe było brudne.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej