Tereny Valfden > Dział Wypraw

Ktoś śmiał mnie okraść!

<< < (2/13) > >>

Funeris Venatio:
W holu nie było nic konkretnego. A za oknem? Gzyms i cała elewacja były tak skonstruowane, że ktoś bardzo zwinny mógł wspiąć się i zakraść do okna. Evening dostrzegła, że za pierwszym drzewem skrywa się ktoś obcy. Zdradził go cień, gdy słońce wyjrzało zza chmur. Owe drzewo stało jakieś trzydzieści metrów od domu.

Evening Antarii:
Evening rozejrzała się dokładniej po okolicy, która była w zasięgu jej wzroku. Bliżej zwykła kamienista ulica, dalej zaczynał się już park. Najpierw chciała zejść po schodach itp. itd. ale to by za długo trwało i obcy mógłby zniknąć. Postanowiła przemieścić się w takie miejsce, by nie wzbudzać podejrzeń i nie spłoszyć istoty chowającej się za drzewem. Wychyliła się więc, wybrała miejsce bardziej na prawo, ale też niezbyt daleko. Wolała zachować ostrożność ale być na tyle blisko, by dojrzeć kto się tam chowa. Dojrzeć, a potem odzyskać pudełeczko.
Skupiła więc uwagę na obranym wcześniej punkcie na dole, skoncentrowała na nim myśli i wszystkie najdrobniejsze cząstki jej ciała przeniosły się tam i zmaterializowały ponownie. Nie chciała na razie zwracać na siebie uwagi. Owe drzewo obserwowała dyskretnie ale uważnie, powoli ruszając uliczką przed siebie.

Funeris Venatio:
Jegomość był odziany na czarno. Był raczej wysoki, ogolony, schludnie ubrany. Sprawiał wrażenie dostojnego obywatela, może jakieś magistra - poprzez ramię przerzuconą miał skórzaną torbę, ciemnobrązową. Zerknął ukradkiem w stronę okna, lecz nie zauważył tam nikogo, więc wtopił się w tłum, dołączając się do jakiejś grupki istot wychodzących z parku. Zaczął oddalać się od Evening, idąc w drugą stronę. Miał zamiar minąć dom jakby nigdy nic i ruszyć w swoją drogę.

Evening Antarii:
Podejrzany nie wyglądał na złodziejaszka... Wygląd miał elegancki i na pierwszy rzut oka  nie można było go posądzić o żadne złe uczynki. Zauważyła, że mężczyzna spogląda jeszcze raz w stronę jej domu. Potem ruszył z kilkoma innymi, pewnie sobie nieznanymi, osobami wychodzącymi z parku. Evening w tym momencie obróciła się dyskretnie, chowając twarz w jasnych włosach. Jednak gdy podejrzany zaczął się oddalać, dziewczyna zawróciła i ruszyła za nim. Szła pewnym krokiem, czasem zwalniając, czasem chowając się w większej grupce przechodniów. Gdy znalazła się wystarczająco blisko, chciała się odezwać, może po dobroci... poprosić o oddanie zguby? Na razie jednak nie zrobiła tego, trzymała się parę kroków za nim, czekając na jakąś "odpowiedniejszą" chwilę.

Funeris Venatio:
Mężczyzna nie wzbudzał niczyich podejrzeń. Odłączył się od grupki po pewnym czasie, gdy wszedł w ruchliwą część dzielnicy obywatelskiej. Było późne popołudnie, ludzie wracali ze swoich zakładów, sklepów, bądź szli na jakieś spotkania, ewentualnie kierowali się do jakichś porządnych gospód, by najeść się i popić w towarzystwie. Mężczyzna odziany w czerń ani razu nie odwrócił się, by sprawdzić, czy nikt go nie śledzi, by broń bogowie nie zdradzić się z tym, że ma coś na sumieniu. Profesjonalista. Evening jednak trzymała się na odpowiedni dystans i nie zgubiła go ani na krok, odpowiednio kontrolując sytuację. Złodziej wszedł wreszcie w jakąś uliczkę i kierował się do wyjścia z dzielnicy obywateli. Jakieś sto metrów do przodu i potem z pięćdziesiąt w prawo i znajdzie się przy wyjściu na dzielnicę handlową. Szedł sam. Pozwolił sobie na zdjęcie kaptura, lecz nadal nie odwracał się. Jego długie ciemne włosy spłynęły mu kaskadą na barki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej