Tereny Valfden > Dział Wypraw
Duchy
Thoran:
- No nic dziękuję za zupę - powiedziałem odstawiając miskę.
- Jeszcze nie wychodzę, więc nie bój się pan na pewno się rozliczymy, a tym czasem posmakuje piwa w samotności przy stoliku - udałem się z kuflem do stolika w pobliżu dwóch turdnaszan. A może powiedzą coś ciekawe i może to zrozumiem ? A jak przyjdzie Krios to raz, dwa będę mógł się z nim rozmówić.
Melkior Tacticus:
Przyszedł po pół godzinie. Przysiadł do ryboludzi i zaczęli gadać mieszanką wspólnego i jakiegoś dialektu.
Thoran:
Jakby się do tego zabrać. W sumie popełniłem jak na razie jeden cholerny błąd, nie wypytując się karczmarze o to gdzie mieszkają. Można było przeszukać ich pokoje. Cholera. No nic spróbuje zagadać, stosując bajkę o kowalu, a jak się nie uda to cóż...trzeba będzie improwizować. Dopiłem swoje piwo, podniosłem tyłek i podszedłem do trzech łowców.
- Witam panowie, można się przysiąść ? Mam można by rzecz mały interes do was.
Melkior Tacticus:
Turdnaszanie krzyknęli coś po swojemu i odeszli od stołu. Krios strzelił klasycznego facepalma i pokiwał głową.
- I chuj z wami... kretyni... A siadaj pan, może wy będziecie mądrzejsi niż tamte dwie kijanki z "misją"... Jestem Krios, powiedzmy że "Samotny ÂŁowca".
Thoran:
Zająłem miejsce przy stole obok Kriosa odprowadzając wzrokiem dwójkę żaboludów.
- Sprawa jest prosta. Poszukuję roboty, a ty wyglądasz na kogoś kto potrzebuje ludzi. Jestem kowalem, wojakiem. Mogę się przydać, a twój ubiór daje gwarancję tego, że będzie hmm interesująco.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej