Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wilki na bezdrożach
Sajid ibn Ahmann:
//To miłe. :)
Sajid rozsiadł się ponownie na wozie, cały czas jadąc w skupieniu i nasłuchując, czy gdzieś aby nie czyha na nich niebezpieczeństwo. Wilki musiały się pojawić, żeby zagryźć kupca, inaczej Maureni nie będą mieli alibi. Przejęcie karawany było doskonałym pomysłem, potem można było je zabić. Sajid więc czekał w milczeniu.
Mohamed Khaled:
Wilków nie ujrzałeś przez następne 24 godziny, które podróżowaliście, odpoczywając przy okazji w jakiejś jaskini.. Gdy nastał następny ranek, najgorsze zamiecie minęły, a śnieg, który do teraz zagradzał wam drogę, stopił się pod wpływem wiosennego słońca. Wtedy też, po raz pierwszy natrafiłeś na ślad większej watahy. Na ziemi, w błocie, odciskały się ślady pięciu wilków.
Sajid ibn Ahmann:
Przynajmniej był jeden pozytyw całej tej sytuacji. Nie było śniegu, który mógłby przeszkodzić Sajidowi w ewentualnej walce. Mauren zastanawiał się cały czas jak wystawić kupca na atak wilków. Postanowił zbadać ślady i zobaczyć skąd się znalazły w okolicy i dokąd prowadziły. Do Efehidonu został jeden dzień drogi, w tych okolicach powinna czaić się wataha, którą należało zlikwidować. Sajid przywdział miecz i tarczę i poszedł powoli po śladach łap.
Mohamed Khaled:
Po trzystu metrach usłyszałeś warczenie, potem ogon i pysk pierwszej bestii. Potem druga i trzecia... Na razie tylko trzy, a gdzie reszta... Wilki wyczuły twą woń, odwróciły się i zawarczały.
Sajid ibn Ahmann:
Nie było wyjścia, bestie zagrażały Sajidowi, jednak kupiec musiał zginąć. Za wykorzystywanie pobratymców Maurena miał ponieść odpowiednią karę. Wycofywał się więc delikatnie do tyłu, aby dyskretnie ściągnąć watahę do grupy. Miał nadzieję, że niewolnicy okażą się na tyle inteligentni, że schowają się do jaskini przed atakiem i do tego nie przepuszczą kupca. W przeciwnym wypadku nie będzie wyjścia, wilki będzie trzeba zabić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej