Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wilki na bezdrożach

<< < (8/12) > >>

Mohamed Khaled:
Poraniona bestia odskoczyła w bok, szybko się obracając i spoglądając na siebie. Bolało ją to, a jak każdy dobrze wie, głodna i ranna bestia, to najniebezpieczniejsza bestia, jaka może chodzić po tym świecie.
Warczał, okrążając spokojnymi ruchami wasz wóz, sprawdzając nadarzające się okazje.
Skoczył. Na cel wybrał nie Ciebie, a jednego z twoich pobratyńców, który chyba się wystraszył, bo puścił prowizoryczną broń - czytaj kij - i skulił się przed zwierzęciem.

Sajid ibn Ahmann:
Sajid nie czekał, musiał ratować swojego towarzysza. Cały czas pewnie trzymając miecz i tarczę pobiegł w kierunku warga, który zaatakował towarzyszącego mu Maurena. Warg skoczył i zapewne przewrócił czarnego, co Sajid musiał natychmiast wykorzystać. Gdy bestia już leżała na swojej niedoszłego ofierze, Mauren atakując z góry zatopił swoje ostrze w kręgosłupie Warga, ratując życie nie tylko sobie, ale całej karawanie. Należało się teraz pilnować, gdyż wygłodniałe wilki mogły znajdować się niedaleko. Sajid spodziewał się nawet całego stada.

//Przepraszam za zwłokę, postaram się juz normalnie kontrolować obie postaci. :)

Mohamed Khaled:
//Obie? :P

Watahy jednak nie było, nie teraz, nie tutaj. Ten osobnik musiał być samotnikiem, wyglądał bowiem na dość starego, ale i poranionego. Pełno blizn przechodziło przez jego ciało, większość to ugryzienia.
- Dziękuje, bracie!

Sajid ibn Ahmann:
- Nie ma sprawy. - Sajid wyciągnął dłoń i pomógł wstać z ziemi swojemu pobratymcowi. Karawana zapewne musiała ruszać dalej, więc Mauren oczekiwał na dalsze instrukcje ze strony kupca, który tutaj dowodził. Nie zamierzał pod żadnym pozorem ratować mu życia, chciał tylko wykonać swoje zadanie.

//No tak, jeszcze Lucas. ;D

Mohamed Khaled:
// :o Tak doświadczonego gracza prowadzić, to zaszczyt :P

Kupiec... no cóż, zesrał się ze strachu, choć starał się tego nie ukrywać. Siadł czym prędzej na konia, okrywając plecy i tylną część ciała tak, by nie było widać plamy.
- No więc.. e... jedziemy dalej... - pognał murzynów, nie spoglądając nawet na Ciebie. Karawana powoli ruszyła, kierując się do stolicy. Jeszcze tylko jakieś dwa dni, to może przy tym tempie, dojrzą chociaż zarys Efehidon.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej