Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Dragosani:
Podając dłoń Silvie, wampir wyczuł dość silny uścisk dłoni. Zbyt silny, jak na zwykłego człowieka, co tylko dodatkowo potwierdzało jego przypuszczenia.
- Niemal niezauważalna bladość skóry, wyostrzone kły, silny uścisk dłoni, lecz brak wrażliwości na promienie słońca - wymienił to co zauważył. - A, i jeszcze srebrna zbroja. Więc brak wrażliwości na srebro. Wniosek jest oczywisty. - Uśmiechnął się lekko. Nie z wyższością, czy czymś. Ot tak. Nie wszystkie wampiry są krwiożerczymi, nietolerancyjnymi i zadufanymi w sobie dupkami. - Znałem kiedyś kilka dhampirów. W większości byli w porządku - powiedział ot tak, w sumie nawet na temat. Z tonu głosu naprawdę ciężko były wyczytać ewentualną pogardę. W sumie też ciężko było się mu dziwić. Sam był mieszanką, co prawda na własne życzenie, wampira i demona.
Nawaar:
Z tym wampirem się dogadam. Pomyślał słysząc słowa wampira, które były dość nawet miłe. Silvaster odwzajemnił uśmiech i przestał ściskać już dłoń wampira. - Dobrze słyszeć, że zachowujesz się dość inaczej, że tam ujmę. Gunses był zupełnie innym rozmówcą gdy z nim pierwszy raz rozmawiałem. Wiesz ciekawi mnie jedno. Jak traktujesz zabijanie swych współbraci?. Chodzi mi o twoje podejście do całej tej sprawy.
Kenshin:
Ork również spojrzał się w niebo próbując wyszukać, co takiego widzi elf. Jednak wcześniej odpowiedział. - Powiedzmy, że mogło być lepiej. Jestem orkiem i kieruję się podstawowymi instynktami, takie rzeczy ciężko jest wyrzucić gdy ma się to we krwi. Jednak nie jestem też zwykłym prymitywem, który wszystko niszczy i neguje. Jednak nie zmienia to faktu, że nie potrafię się godnie modlić do bogini, co poskutkowało użądleniem, przez szerszenia. Innymi słowy obraziłem Naszą Panią. Kenshin nie wiedział, czego dokładnie oczekuje od niego mag, ale starał się jak najbardziej mógł przekazać wydarzenia tamtych dni.
Lithan le Ellander:
- Potęga modlitwy nie leży w kwiecistości słów, lecz w ich prostocie i szczerości - powiedział. Sam nie przejawiał znacznej religijności. Wiedział że bogowie istnieją, ale wiedział też, że obecnie to tylko ludzie, którzy zostali wybrańcami prawdziwych bogów.
Dragosani:
Drago zaśmiał się krótko.
- Tak, Gunses potrafi czasem do siebie zrazić. Nie wiem po kim to ma. - W sumie nie powinien tak obgadywać Cadacusa. Bądź co bądź zasługiwał na szacunek i udowodnił to nie raz. Potem wysłuchał pytania dhampira.
- To nie są moi współbracia - odparł. - To barbarzyńcy. Zagrożenie. Czy ty masz opory przed zabijaniem ludzkich bandytów, morderców i gwałcicieli? Mimo iż przynajmniej w części są tej samej rasy co ty? W moim przypadku jest identycznie. Nie oceniam osób ze wzgledu na rasę, lecz na ich czyny. Wampiry z północnych gór dały już wystarczająco przykładów swoich czynów, abym wiedział co trzeba zrobić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej