Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Funeris Venatio:
- Latanie jest jak seks. Jak masz swój pierwszy raz, to jesteś przejęty i wszystko wydaje się takie niesamowite i nieodkryte, chciałbyś pochłaniać to całym sobą. Potem przychodzi drugi raz... I jest to samo. A nawet lepiej, bo już wiesz trochę którą ścieżką podążać, gdzie się kierować i co robić, by zmaksymalizować przyjemność. - Tak, dokładnie tak to jest z lataniem.
Nawaar:
Dhampir nie wiedział, czy podać ręki swojemu prawdopodobnemu wrogowi. Jednak znał pewne powiedzenie na takie wydarzenia. Trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Tak ono leciało w jego głowie, gdy podał dłoń Dargowi ściskając nie słabiej niż on sam. - Silvaster jestem, choć większość mówi mi Silva, więc mów również jak, Ci wygodnie. Pewnie zauważyłeś, że jestem dhampirem?. Zapytał od tak.
Lithan le Ellander:
Lithan zmierzył spojrzeniem Kenshina. Następnie wskazał palcem w niebo.
- Waszej kompanii przyda się czarodziej władający przestworzami.
Kenshin:
- To miło z twojej strony, że do nas dołączyłeś. Wiem, że potrafisz zrobić niejedno i masz pewnie jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Jednak wszyscy nie patrzą na, Ciebie tak przychylnie jak, Ja czy Progan. Jednak nie będę pytał o przeszłość, bo to nie wypada i jak to mówią. Co się stało, to się nie odstanie.
Lithan le Ellander:
Lithan przytaknął. Jego włosy proste, czarne włosy lekko zafalowały przy tym skinięciu. Elf spojrzał a niebo, w gwiazdy i przypatrzył im się.
- Orku - rzekł nie zmieniając obiektu obserwacji - Jak przebiegła Twoja próba?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej