Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (17/104) > >>

Funeris Venatio:
- Latanie jest jak seks. Jak masz swój pierwszy raz, to jesteś przejęty i wszystko wydaje się takie niesamowite i nieodkryte, chciałbyś pochłaniać to całym sobą. Potem przychodzi drugi raz... I jest to samo. A nawet lepiej, bo już wiesz trochę którą ścieżką podążać, gdzie się kierować i co robić, by zmaksymalizować przyjemność. - Tak, dokładnie tak to jest z lataniem.

Nawaar:
Dhampir nie wiedział, czy podać ręki swojemu prawdopodobnemu wrogowi. Jednak znał pewne powiedzenie na takie wydarzenia. Trzymaj przyjaciół blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Tak ono leciało w jego głowie, gdy podał dłoń Dargowi ściskając nie słabiej niż on sam. - Silvaster jestem, choć większość mówi mi Silva, więc mów również jak, Ci wygodnie. Pewnie zauważyłeś, że jestem dhampirem?. Zapytał od tak.

Lithan le Ellander:
Lithan zmierzył spojrzeniem Kenshina. Następnie wskazał palcem w niebo.
- Waszej kompanii przyda się czarodziej władający przestworzami.

Kenshin:
- To miło z twojej strony, że do nas dołączyłeś. Wiem, że potrafisz zrobić niejedno i masz pewnie jeszcze jakiegoś asa w rękawie. Jednak wszyscy nie patrzą na, Ciebie tak przychylnie jak, Ja czy Progan. Jednak nie będę pytał o przeszłość, bo to nie wypada i jak to mówią. Co się stało, to się nie odstanie.

Lithan le Ellander:
Lithan przytaknął. Jego włosy proste, czarne włosy lekko zafalowały przy tym skinięciu. Elf spojrzał a niebo, w gwiazdy i przypatrzył im się.
- Orku - rzekł nie zmieniając obiektu obserwacji - Jak przebiegła Twoja próba?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej