Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (13/104) > >>

TheMo:
Kij z tą filozofią. Idziemy napierdalać, a przy okazji grzywien nałapać!
Skomentował w myślach zachowanie towarzyszy i poszedł za sanktuarium, pod drzewo. Tak nagle złapała go potrzeba fizjologiczna. Podlał roślinkę złotym płynem prosto ze swego wnętrza, konkretnie nerek i ruszył na statek. Zdążył w ostatniej chwili i oparł się o burtę. Znowu na morzu. Podszedł do Gordiana.
-Kapitanie, czy Lilith ukończyła zlecenie?

Dragosani:
Gdy zapadł zmrok, Dragosani zszedł pod pokład. Nie po to, żeby się obijać, czy coś. Udał się do kajuty, która została mu wyznaczona i zostawił tam trochę swojego sprzętu, aby mu nie przeszkadzał. Rękawice, kaptur i maskę. Do tego też butelki z krwią. Broń wolał zostawić, bo nie przeszkadzała mu aż tak bardzo, no i w sumie nigdy nie wiadomo, czy nie okaże się przydatna. Po tym wyszedł na pokład. Nie zauważył pojawienia się Lithana, był wtedy w kajucie. Jednak samego maga spostrzegł. ÂŚrednio mu się podobała jego obecność, z wiadomych względów. Postanowił go po prostu ignorować. Tak będzie najlepiej. Niestety Drago nie zdążył także na moment wydawania rozkazów przez kapitana, więc nie pomógł dhampirowi w wyciągnięciu trapu. Jednak ten nie miał z tym problemów, ma co wskazywał wyciągnięty trap. Oczywiście wampir nie miało to wielkiego znaczenia, gdyż, jak wspomniano, nie wiedział o poleceniu kapitana. Takie życie.

Funeris Venatio:
A Funeris rozgościł się na pokładzie. Zajął pryczę zaraz przy wejściu do wspólnej kajuty, tę po prawej. Ułożył się wygodnie, sprawdzając wygody panujące na statku. Przymknął oczy i zaczął rozpinać kirys, by pozbyć się tego ciążącego elementu ekwipunku. Rzemienie i klamry odchodziły gładko i już po chwili anioł pozostał w samej przeszywanicy ze swoim rodowym herbem. Rozsznurował ją z boku, ściągnął ze skrzydeł i pozostał w samej koszuli. Sprawdził topografię okrętu, zrobił sobie w pamięci szybką mapę, by w razie czego sprawnie móc się poruszać po pokładach. Gdy zapadał zmrok wyszedł na świeże powietrze, owiewany zimnym powietrzem. Zapatrzył się na niespokojne wody, które kłębiły się za burtami statku tnącego kipiel. Rozpostarł skrzydła, chcąc przewietrzyć nieco pióra i je przeczesać wiatrem. Stanął przy dziobie i dostrzegł, że ktoś tam stoi. Któż to był?

Hagmar:
Między innymi Aragorn popijający z piersiówki (a nie manierki).
- Co tam Funerisie?

Gordian Morii:
//: Themo wyjaśnij jak możesz oprzeć się o burtę, skoro jesteś na okręcie? Burty zaczynają się od pokładu aż do kila. http://www.seaman.pl/cms/zalaczone_pliki/big_statekdiagram_2.jpg - Numer 4 :P

- Witaj. Tak wykonała, Nadir zaniósł to gdzieś pod pokład musisz go poszukać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej