Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Hagmar:
A Aragorn obdarzył Lithana wzrokiem ignorancji i pogardy. Owszem, niby się zmienił. "Wróg mego wroga jest moim przyjacielem"... Czasami to nie takie proste. Oparł się o maszt i golnoł sobie z manierki. Gdzieś na pokładzie wypatrzył Yarpena i Melkiora.
Nawaar:
Dhampir już wiele dziwnych i niewytłumaczalnych rzeczy widział, więc elfem się niezbyt przejął. Jakby normalnie nie mógłby wejść, tylko dziwna teleportacja. Tak skomentował pojawienie się elfa. Teraz cały czas stał, przy maszcie czekając na rozkazy i odpowiedź wampira lub rycerza z zakonu.
Gordian Morii:
- Ja nie widzę żadnych przeszkód. Twoja wola czy będziesz chciał się nudzić podróżą czy dołączysz już na miejscu. Nie mniej ja nie mam zamiaru stawać Ci okoniem, że sobie tak pozwolę zażartować. Mag na pokładzie zawsze się przyda tym bardziej jeśli ów mag będzie Twego pokroju, lecz teraz musisz mi wybaczyć, obowiązki wzywają.- odparł ukłonił się i ruszył w kierunku zejścia.
- Powiedzcie wszystkim spóźnialskim, że po jutrze będziemy w okolicach Atusel, niech wystrzelą z sygnałówki portowej to zaczekamy na nich na redzie, lecz nie będziemy wchodzić do portu. - zawołał do stojącego na nadbrzeżu zarządcy po czym ruszył na mostek.
- Panno Drake wypływamy. Nadir, John, Dreg rzucić cumy, Drago, Silvaster wciągnąć trap, reszta postawić żagle na grot i fokmaszcie. Wychodzimy w morze, acz najpierw pokonajmy rzekę. Dwie osoby na dziób obserwować mielizny. ruszać się. Jutro rano powinniśmy być już na morzu.
- Ajj! - krzyknął ktoś w odpowiedzi, a ÂŁowca lekko odbił od nadbrzeża i popłynął popychany siłą wiatru i prądami rzecznymi, które powoli zaczynały nań oddziaływać.
//: Nie, nie dasz rady wejść już na pokład, nie nie spałeś na pokładzie od pół dnia, o ile nie wypłyniesz z głębin rzecznych ani nie przylecisz tutaj skądś nie masz jak wejść na okręt. Opuściliśmy stolicę.
//: Możecie spodziewać się licznych wstawek muzycznych, obrazków, ilustracji, etc. Mile widziane takie klimatyczne wstawki. Oczywiście, żeby mi nikt nie wyskoczył z Pożegnaniem Liverpool'u.
//www.youtube.com/watch?v=UTPK0Lrf9C0
DarkModders:
- Tak jest kapitanie! - powiedział jaszczur biorąc sie od razu za żagle. Odwiązał sznury, które trzymały żagiel rozwijając go powoli. ÂŻagiel powoli zaczął nabierać wiatru. Kiedy żagiel był w pełni rozwinięty zawiązał mocno sznur biorąc sie za drugi. Po chwili wszystkie żagle były rozwinięte. Jaszczur związał sznury po czym otarł pot z czoła siadając koło masztu.
Nawaar:
Dhampir skinął głową na słowa Gordiana, ale nie wiedział kim jest ten cały Drago. - Który z was to, ten cały Drago?. Zapytał najbliższe mu istoty. Jednak z braku odzewu Silvaster ruszył do jedynie rzeczy, która łączyła statek ze stałym lądem, czyli do trapów( schodów). Chwytając swoimi rękoma bez problemu wciągał drewniane schody. Jego siła była porównywalna do zwykłych wampirów w nocy, więc nie miał problemów z tym żadnych, ba nawet pomocy nie potrzebował. Po udanym wciągnięciu trapu Silva ogłosił kapitanowi, że trap został umieszczony tuż, przy burcie. - Trap zdjęty!. Dalsze polecenia?.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej