Tereny Valfden > Dział Wypraw

Misja: Zrobić porządek...

<< < (18/24) > >>

Patty:
Z dwuręcznym mieczem w rękach ruszyłam na najbliższego utopca. Powiązany z wodą nieumarły również ruszył już do ataku, skacząc na mnie z wyciągniętymi łapami. Wzmocniona anielskim darem oraz łaską siły cięłam potężnie z półobrotu, po prostu przerąbując potwora na pół, obie części utopca upadły na ziemię. Górna połowa jeszcze żyła, konwulsyjnie wbijając pazury w ziemię, ale jego los był już przypieczętowany.
Odłożyłam miecz, ale nie zdążyłam sięgnąć po szablę, gdy spadła na mnie jedna ze zjaw, atakując wręcz. Szpony zadzwoniły o hełm, ruda spokojnie wytrzymała atak, odepchnęłam telekinezą potwora i wygenerowałam energię magiczną, przelewając ją do dłoni - Izeshar! - wykrzyczałam inkantację i posłałam zaklęcie prosto w zjawę, kula pełna życiodajnej energii rozszarpała nieumarłego, na pewien czas posyłając go w niebyt. Byłam pewna że wróci, ale jeszcze nie teraz. Zamaszyście dobyłam poświęconej szabli, ruszając na kolejną zjawę. Istota ewidentnie unikała kontaktu z bronią, zaatakowałam gwałtownie, tnąc krzyżowo. Zjawa uniknęła ataku, ale nie zrażałam się tym, pomagając sobie skrzydłami, błyskawicznie podlatując do przodu i sztychem przebijając nieumarłego na wylot, pobłogosławione przez Zartata żelazo gładko zniszczyło awatar zjawy, przepędzając je choć na kilka chwil.
Szybko znalazły się przy mnie kolejne potwory, skore do zemsty na przepędzonych braciach. Cofnęłam się lekko, patrząc jak zjawy powoli stają ramię w ramię, razem już trzy bestie płynęły w powietrzu, gdy zebrałam energię magiczną i wykrzyczałam inkantację - Izeshar upishosh! - sprowadzając na zjawy błysk z niebios, potężny słup światła runął na ziemię, wypalając wszystko w jego zasięgu. Jeden przeciwnik zdołał umknąć przed zaklęciem, dwie pozostałe zjawy zostały spopielone, zebrałam jeszcze więcej energii, tym razem przekuwając ją w mniejsze zaklęcie - Izeshar! - na mojej dłoni uformowała się kula, którą natychmiast posłałam w zjawę, ta zdołała uniknąć czaru, ale niemal od razu stworzyłam kolejną kulę - Izeshar! - posyłając ją idealnie w miejsce, w które przelewitował nieumarły, pocisk pełen życia rozerwał potwora na strzępy.
Gdy już pozbyłam się zjaw pobrałam ostatki energii, jakie mi się jeszcze ostały i wzmocniłam siebie na kolejne starcie - Grashiz!

0x zombie
9x utopiec
0x zjawa

Nawaar:
Dhampir naładował już kuszę, która już jest gotowa do ponownego wystrzału, jako że na polu bitwy zostały same utopce bo resztą zajęli się towarzysze, to Silva nie miał innego wyjścia i celował teraz w jednego z nich. Długo to nie trwało gdy bełt został wystrzelony i poleciał w łeb nieumarłego. Gdy pocisk trafił dało słychać się chrupnięcie czaszki, a potem upadek umrzyka, jako że pocisk przebił się do mózgu nie trzeba było dobijać bestii. Silva schował swoją kuszę i ruszył w bój wybierając miecz z czarnej rudy. Rozpędzony biegł na jednego z utopców trzymając miecz ku ziemi rozcinając ją do momentu, aż dobiegł do przeciwnika wymachując dwuręcznym mieczem dhampir postanowił zrobić kadłubek z przeciwnika. W tym celu ręce wyciągnięte w jego stronę uciął tuż, przy łokciach. Kończąc to odskoczył na 5 metrów, aby nabrać rozpędu. Teraz biegł z lewej strony i z tej samej trzymając miecz uderzył, po skosie na wysokości uda nieumarłego. Cała noga została odcięta i powędrowała dalej. Utopiec upadł na kolano, a następnie twarzą do ziemi. Na tym zabawa się nie skończyła i dhampir przeskoczył teraz na prawą stronę robiąc zamaszysty ruch w dół uciął nogę bestii w tym samym miejscu. Teraz bestia nie miała jak się ruszyć, bo z braku kończyn nic nie mógł zrobić. Silvaster już zakończył całą tą męczarnie wbijając miecz w głowę wodnego potwora. Teraz cofnął się w stronę kumpli.

Pozostaje : 19 bełtów



7x utopiec

     

Gordian Morii:
- Już niewielu zostało. - zachęcił do działania towarzyszy.
- Ruszajmy się, póki tych zjaw tutaj nie ma. - dodał i sam wyjął pistolety, niestety nie były załadowane. Bez chwili namysłu złapał więc za woreczek z kulami i przeładował tak pierwszy jak i drugi pistolet. Zajęło mu to kilka minut, w czasie których coś mogło się wydarzyć, ale na szczęście tak się nie stało. Ruszył więc szybko w stronę pozostałych utopców. Oddalone od wody stwory nie poruszały się jakoś wybitnie zwinnie więc kapitan nie miał problemów z ich ustrzeleniem. Dwa celne strzały w łby ożywieńców zakończyły ich nędzne żywoty. Pozostała piątka znajdowała się trochę dalej, lecz Gordian miał skrytą nadzieję, że nie będzie musiał do nich ruszać.

5 utopców

Thoran:
Została ostatnia piątka utopców. Cały czas dzierżyłem w swych dłoniach topór oraz sztylet. Pierwszy zaatakował mnie swoją łapą atakując od góry z prawej strony. Uniknąłem tego ciosu odchylając się lekko w przeciwległą stronę. Siła ciosu była spora. Jednak jego łapa nie napotkała oporu toteż zachowanie równowagi graniczyło z cudem. W związku z tym przeciwnik nie utrzymał odpowiedniej pozycji. Zachwiał się. Wtedy wyprowadziłem zdecydowany atak. Prosto w jego głowę robiąc z niej miazgę. W ułamku sekundy pojawił się drugi. Który miał zamiar wgryźć się w moje prawe udo. Wyczekałem odpowiedni moment w którym przeciwnik znalazł się w moim zasięgu. Płynnym ruchem wycofałem wystawioną na przynętę nogę i przebiłem nadlatujący pysk sztyletem.

3x utopiec

Kermos z Baźin:
Do kolekcji brakowało mu jeszcze zjawy i utopca. Ale nie był jeszcze wprawiony w walce z upiorami, więc na cel wziął utopca. Podniósł z ziemi jeden z otoczaków i naciągnął go na procę. Napiął procę do granic możliwości i puścił rzemień dając pociskowi lecieć gdzie chce. A raczej, gdzie Kermos chce. A nadał mu tor lotu prosto w nieumarłego. Pomiot zaświatów oberwał prosto w klatkę piersiową, gdzie dawniej biło zdrowe serce. Utopiec przeszedł dwa kroki i upadł na ziemię.

////Broń: kamyk
Obuch: 10
Wytrzymałość: 15

2x utopiec

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej