Tereny Valfden > Dział Wypraw

Misja: Zrobić porządek...

<< < (17/24) > >>

Nawaar:
Dhampir określił ilość maszkar kilkoma słowami. - Więcej, ich tu matka nie miała!. Teraz spojrzał na latające duchy dookoła i wiedział, że z nimi nie ma szans ani ochoty się zabawić dlatego dobywając znów miecza z czarnej rudy przystąpił do eksterminacji zombich. Za przeciwników obrał parkę potworów, które zaczęły sobie wędrować i czekały aż ktoś da im wieczny spoczynek. Silvaster dobiegł do nich z podniesionym ku górze mieczem i najpierw odskakując, przed łapskami na prawy bok, gdzieś na odległość 1 metra, po czym machnięciem z góry na dół odciął pierwszemu łapy, oba członki spadły na ziemię. W końcowym akcie obrony, przed zębami szybko podniósł dwuręczną klingę i potężnym atakiem z dołu przeciął umrzykowi pół nadpsutej gęby, a w końcowej fazie ataku doszedł również do jego baniaka niszcząc mu mózg. Martwy potwór poleciał prosto na niego, ale dhampir zdążył się cofnąć. Potwór padł a w jego ślady poszedł drugi z umrzyków obalając się na swoim koledze. Silva uśmiechnął się na ten widok i niezwłocznie przystąpił do działania. Najpierw uciął maszkarze łapy cięciem poziomym z lewej do prawej, żeby bestia nie mogła się za bardzo podnieść a na samym końcu wbił mu miecz w czachę. Tam skończyły dwie jego bestie, które leżały na sobie martwe jak bóg przykazał. W tym samym czasie dracon zajął się szkieletami, z których zostały jedynie kości. Teraz wyjął bełta i kuszę, żeby ustrzelić kolejnego. Dhampir zaczął ładować kuszę.


18x zombie
10x utopiec
5x zjawa

Thoran:
Kusza była już przegotowana. Tak samo jak jej właściciel, który odpowiednio zregenerował się podczas krótkiej przerwy. Szybki, strzał i zombie nie był w stanie jęczeć i włóczyć się ani chwili dłużej. Wymieniłem broń. Tym razem zaśpiewa dla nas topór. Następnie doskoczyłem do kolejnej grupki składającej się z dwóch zombie, które spokojnie podążały w nieznanym dla nas, zresztą nieznanym też dla nich celu. Przeciąłem ich spokojne marsz. Biegnąć od prawej strony ciąłem toporem zombie w jego lewe udo. Zaryczał jeszcze głośniej, przykucnął i zaczął powolutku wstawać. Znalazłem się za swoimi przeciwnikami. Jeden klęczący drugi, drugi obracający się w moją stronę. Wykorzystałem chwilę i pchnąłem z całej siły odwracającego się zombiaka, który padł na twarz. W następnej chwili szybko rozciąłem głowę podnoszącego się przeciwnika. W czasie mordowania, drugi zombie powoli przybrał pozycję pionową. Jednak uszkodzona noga dawała mu się we znaki i nie był w stanie odpowiednio reagować na to co działo się wokół jego osoby. Szybkim ruchem dobyłem sztylet. Kiedy umrzyk wyciągnął swoje pazury ku mojej osobie zbiłem jego cios atakując od góry toporem. W ułamku chwili drugą ręką przebiłem jego głowę sztyletem.

25 - 1 = 24 bełty

15x zombie
10x utopiec
5x zjawa

Patty:
- Anosh!- wyszeptałam, rzucając na siebie zaklęcie wzmacniające - Grashiz! - kolejna wzmacniająca inkantacja, po czym dobyłam dwuręcznego miecza i rzuciłam się na zombie, dopadając pierwszego, ignorując wszelkie uderzenia po prostu zaczęłam rąbać z góry na dół, piekielnie ostra klinga niemal przerąbała zombie wpół, przeszłam bokiem, uderzając ze skrętu bioder, odcinając łeb. Kolejny nieumarły rzucił mi się na plecy, przemieściłam się nieco w bok, błyskawicznie odwróciłam, wbijając miecz głęboko w trzewia potwora, dobyłam mizerykordii i wbiłam ją prosto w czaszkę, szklane ostrze gładko przeszło przez kość, niszcząc mózg. Wyrwałam bronie, idąc na kolejnego nieumarłego, zombie skoczył na mnie, próbując wgryźć się w ciało, co po prostu zignorowałam, uderzając go pięścią w twarz, cios pancernej rękawicy rozwalił piękne lico przeciwnika, odepchnęłam telekinezą potwora i potężnym cięciem znad ramienia cięłam prosto w łeb, sztych broni zatopił się w czaszce, obalając stwora na ziemię. Nie zdążyłam wyciągnąć miecza, gdy nadeszło kolejne zombie, ale wtedy pobrałam nieco energii magicznej, przelewając ją do dłoni - Heshar! - wyciągnęłam ręce przed siebie, posyłając na przeciwnika podmuch ognia. Wyciągnęłam szablę, póki co zostawiając miecz w ciele bestii i skoczyłam na kolejnego przeciwnika, całkowicie ogarnięta szałem bojowym, cięłam po nogach i torsie, drugą ręką osłaniając się przed ciosami. W końcu odepchnęłam przeciwnika i zaczęłam go wściekle rąbać po głowie, metodycznie krusząc kości i niszcząc mózg.
Nie dając sobie nawet chwili spokoju, ruszyłam na kolejnych przeciwników, po drodze wyciągając sztylet, natarłam na dwa zombie, przypadkiem odwrócone do mnie plecami. Doskoczyłam i wbiłam sztylet prosto w kręgosłup pierwszego, przekręciłam ostrze w ranie, szerokie, srebrne ostrze gładko cięło nadgniłe ciało, dopadłam kolejnego, uderzając znad głowy prostym, mocnym cięciem, poprawiłam z boku, w skroń, tnąc skórę przeciwnika i dokończyłam robotę, wyprowadziwszy uderzenie po skosie, z góry, żelazo wgryzło się w kości czaszki i przerąbało mózg. Odwróciłam się do okaleczonego wcześniej zombie, wyrwałam sztylet z rany i zamaszyście wbiłam go prosto w łeb.
Wróciłam po miecz, starając się nie stąpać po martwych już ciałach przeciwników, zacisnęłam palce na rękojeści i wyszarpnęłam zaklinowane w czaszce ostrze, miecz wysunął się z obrzydliwym mlaśnięciem. Wykonałam zamaszysty młynek, oczyszczając nieco ostrze z posoki i dopadłam kolejnego zombie, ciesząc się samym fechtunkiem, dawno już nie walczyłam miecze. Cięłam mocno, w bok, nieumarły zdążył się zasłonić, czarna klinga przeszła przez kości jak przez masło, atakowałam dalej, tnąc mocno w kark potwora. ÂŹle stanęłam, nie udało mi się odrąbać łba za pierwszym podejściem, głowa potwora była teraz przytwierdzona jedynie do połowy, warknęłam głucho i dokończyłam dzieła, straszliwym ciosem ścinając głowę.

7x zombie
10x utopiec
5x zjawa

Nawaar:
Dhampir skończył ładować kuszę w tym samym czasie, co Thoran wystrzelił swoją. Silva mierzył sobie, po chodzących zmarłych i za cel obrał sobie chyba najbrzydszego ze wszystkich truposzy. U niego nie dało się zauważyć twarzy, bo wyglądało to tak, jakby jej nie miał. Wszystko zapadnięte do środka dhampira brało na wymioty, ale ogarnął swój żołądek i wystrzelił w paskudny ryj bestii. Pocisk zwolniony mechanizmem poleciał w stronę przeciwnika trafiając w głowę i uśmiercając na miejscu. Całe szczęście, że padł na ryj bo dhampir nie wiedziałby jak podejść do niego nie wymiotując wcześniej. Dziwne uczucie go opuściło i dobył teraz, "Kharmia" i biorąc rozpęd ruszył robiąc sieczkę jeszcze z kilu poczwar. Teraz wybierał pojedyncze cele wśród całej gromady. Nad pierwszym przeciwnikiem przeskoczył za zombi podnosząc dłonie zaklaskał, jakby był jeszcze człowiekiem. Oczywiście dhampir wiedział, że to był przypadek i się nie nabrał, tylko szybko się odwracając wbił miecz w w potylicę nie żywej już publiki. Wbijając miecz musiał go zostawić, bo następny przeciwnik był blisko niego i miał już się na niego rzucić gdyby nie skok do przodu na odległość 5 metrów, co dało szanse na uniknięcie ataku, a zarazem na kontratak. Silva wyciągnął teraz srebrny mieczyk i rozpoczął walkę. Dhampir trzymając miecz w prawej ręce zaczął nim wymachiwać na ukos ucinając bestii najpierw palce, potem dłonie a na samym końcu ręce aż do łokci. Silva kończąc zatem swoją walkę szybkim pchnięciem w łeb zombiaka zakończył masakrę. Silvaster miał już kończyć zabawę odbierając swój czarny miecz z głowy jednego z truposzy, ale dojrzał jeszcze jednego łażącego nieopodal i dodatkowo odwróconego do niego plecami. Bękart dobył wtedy sztyletu i wykorzystując wrodzoną akrobatykę wyskoczył do przodu, tak na 9 metrów aby być za plecami jego ostatniej ofiary. Wtedy właśnie wbił srebrny sztylet w ostatniego jego przeciwnika. Bestia zadygotała padając martwa. Ostatnim aktem jego działań było pozbieranie sprzętu pozostawionego, przy zwłokach jednego z trupów i ponownie ładowanie kuszy.

Pozostaje 20 bełtów

3x zombie
10x utopiec
5x zjawa


 

Hagmar:
- Utopce zostawiam profesjonalistom! Powiedział dobywając miecza i ruszając na ostatnie 3 zombiaki, każdemu rozwalając łby potężnymi ciosami miecza.

10x utopiec
5x zjawa

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej