Tereny Valfden > Dział Wypraw

Misja: Zrobić porządek...

<< < (15/24) > >>

Kermos z Baźin:
Koniec tej męczarni. W walce wykorzystał wszystkie kamyki, jakie były w pobliżu najbliższego hektara. Jego pół-automatyczna proca siała niemały pogrom pośród istot, którym wykonywał eksmisję z tego świata. Gdy kolejna fala rozbiła się na kompanii pogromców umarłych wszyscy postanowili zebrać swoje trofea. Kermos, będąc uczciwym przeszedł się po trupach zbierając należne mu trofea. ÂŁatwo było je poznać, niewielka dziura w głowie. Przeszedł się po trupach mijając te spalone czarem, przeszyte bełtem i poćwiartowane mieczem. W końcu napotkał te, które zginęły w najokrutniejszych męczarniach. Powiadają, że największy zdrajca Valfden został stracony w ten sposób. Podobno błagał wtedy o tortury. Ale to inna historia. Więc kiedy znalazł zwłoki zombie, które same w sobie są chodzącymi zwłokami, odciął... Nie odciął, bo nie miał czym. Po prostu, na chama oderwał cały palec. Mały palec u lewej nogi, bo kto powiedział, że chodzi o kciuka, czy palec pozdrawiający nielubianych osób serdeczny. A zebrał ich aż nadto. Jeden rozkładający się, a drugi od szkieleta, czyli samą kość. Następnie udał się z towarzystwem do karczmy, gdzie pewno dostaną sowity pokarm.
Dawno nie jadłem ślimaków. Tak, przydałby się. Taki podpieczony. Ciekawe, czy te karły robią takie przysmaki.

Nawaar:
Dhampir zebrał się i brudny w różnych świństwach wsiadł na wóz, aby trochę wypocząć. To całe latanie skakanie, po całym placu boju wymęczyło go dosyć boleśnie, ale nie narzekał broń boże. Teraz marzył o gorącej kąpieli, która zmyje cały dzisiejszy brud oraz liczył na łyk zimnej wody, po tym wszystkim chciał się chociaż z godzinkę zdrzemnąć i zjeść coś z dużą ilością kalorii. Tutaj miał na myśli jakiegoś dzika albo kawał szynki. Dlatego nie mógł się doczekać powrotu do krasnoludów.

Gordian Morii:
Wszyscy przybyli do karczmy gdzie czekała już uczta.
- No i jak waszmościom poszło? - zagadnął sołtys.
- Wystarczy spojrzeć na wóz, ale rozliczać się będziemy z tego później.
- Rozumiem, że skończyliście już robotę?
- Szczerze powiedziawszy ja mogę jeszcze zostać, co z resztą to już powinni sami zdecydować. To jak panowie po obiedzie idziemy ciąć dalej czy wracamy do stolicy?

Nawaar:
Dhampir wszedł do karczmy prowadzonej, przez krasnoludy. Tam Gordian już zaczął rozmowę z przedstawicielem tutejszej władzy. Człowiek zwrócił się do towarzyszy z zapytaniem o zadanie. - Ja również mogę zostać. Mam jeszcze sporo czasu. Odpowiedział człowiekowi i spoglądając na swój strój i brud, w którym się tarzał spytał krasnoluda. - Macie tu gdzieś łaźnię?. Chciałbym się umyć, przed dalszym zabijaniem umrzyków.

Hagmar:
- Ja zostanę, przynajmniej jeszcze trochę. - odpowiedział Gordianowi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej