Tereny Valfden > Dział Wypraw
Misja: Zrobić porządek...
Kermos z Baźin:
Widząc szkielety wycofał się przed towarzyszy, którzy go osłaniali. Podniósł z ziemi kolejny kamyk, też wystarczający by przebić się przez czaszkę. Złapał za rzemyk i ponownie naciągnął prockę. Będąc uspokojony i opanowany obrał za cel szybszego, niż reszta, szkieleta. Wypuścił pocisk pozwalając mu swobodnie lecieć po danym torze. Ten leciał i leciał. Choć to była tylko chwila, Kermosowi, który zaciekle śledził lot swoich wystrzałów, wydłużało się to znacznie. W końcu dosięgnął celu. Kamień, choć mały i niepozorny, posiadał dużą siłę nadaną mu przez naciągnięty rzemień procy. Wystarczającą, żeby uśmiercić wroga. Roztłukł odsłoniętą czaszkę i robiąc dziurę w płacie czołowym. Głowa oderwała się od kręgosłupa i upadła na ziemię, zaraz obok niej sterta kości. Turdnaszan opuścił ręce, by dać im trochę odpocząć.
//12x zombie
Broń: kamyk
Obuch: 10
Wytrzymałość: 15
Thoran:
Szkielety podczas swego marszu rozsypały się w proch. Nawet żabolud pokonał więcej umarlaków ode mnie ! Coś takiego nie może mieć miejsca ! Dlatego też odpaliłem ponownie przygotowaną już kuszę. Bełt niczym święty pocisk zmierzał do celu, aby pomóc udręczonej duszy, która nie mogła zaznać spokoju. W mgnieniu oka głowa przeciwnika została przebita i jeden zombiak padł na twarz. Nie zasypując gruszek w popiele wyciągnąłem swój wysłużony topór i ruszyłem na dwóch oddalonych od grupy zombiaków. Pierwszy zaatakował swymi łapami wyciągając je przed siebie po to, aby mnie uchwycić, jednak zrobił to strasznie wolno. Dlatego też zdążyłem kucnąć i szybkim ruchem nogi podciąć przeciwnika, który upadł na ziemię. W tym samym czasie atakował drugi wykonując karkołomny rzut rozdziawiając paszczę w celu wgryzienia się w moje cenne ciało. Czasu było mało więc wziąłem zamach i uderzyłem z całej siły toporem w głowę przeciwnika rozbijając jego czaszkę. Następnie powróciłem do przewróconego zombiaka, który cały czas próbował się podnieść po tym jak w sprytny sposób go obaliłem. Podszedłem do niego przydusiłem nogę jego szyję ponownie do ziemi i uderzyłem toporem w tył jego głowy.
27 - 1 = 26 bełtów
9x zombie
Nawaar:
Dhampir naładował już kuszę i teraz mógł wystrzelić. Szkieletów już nie było na tym świecie, więc pozostało ubicie parę zombi. Dlatego Silva zaczął mierzyć do jednego, po czym zwolnił mechanizm trzymający pocisk i wystrzelił. ÂŻelazny pocisk poleciał z dużą prędkością wbijając się w czaszkę nieumarłego tak, że grot sięgnął mózgu. ÂŻywy trup padł wywalając się do tyłu. Teraz odkładając kuszę wyciągnął znów, "Kharimia" i ruszył w bój. Silva rozpędził się i obrał za cel parkę truposzy, które szły ramię w ramię. Najpierw zaczął unikać ataków, poprzez odskakiwanie przed łapskami. Tutaj właśnie wykorzystał swoją naturalną zwinność i wyczekując dogodnego momentu zaatakował. Taki moment się wydarzył, kiedy bestie zamachnęły się zarażonymi łapami, a dhampir przeturlał się i stanął za ich plecami. Wziął dość silny zamach w poziomie trafiając najpierw jedną z bestii, a potem drugą w głowę. Silva wykorzystał tutaj zasięg broni oraz to, że przeciwnicy stali obok siebie. Miecz z czarnej rudy przeciął górą część czaszki w raz z mózgiem, który w chwili przecięcia spadł na ziemię i mając już siłę rozpędu ostrze trafiło drugiego potwora w tej sam sposób. To już było pewne, że to koniec ich żywota.
Pozostają 24 bełty.
6x zombie
Hagmar:
- Mówiłem już że magowie a zwłaszcza nekromanci nie powinni pić? Dawno chyba pogromu nie było... - powiedział ściągając na siebie trzy zombiaki, wziął potężny zamach swoim srebrnym mieczyskiem i rozchlastał ich łby w pięknym pół piruecie.
3x zombie
Nawaar:
Aragorn się nie pieprzył i zabił jednym machnięciem aż trzy maszkary. Dhampir również nie stał, w tyle i przystąpił do ataku trzymając cały czas czarne ostrze w dłoniach. Silvaster nie chciał się bawić z dwoma na raz, więc wybrał samotnego zombiaka, który gdzieś tam sobie latał. Bękart zbliżył się do celu, który również zaczął człapać w kierunku dhampira. Silvie oczywiście nie chciało się czekać i podbiegając urżnął najpierw jedną chętną rękę na jego młode ciało, a potem drugą. Bestia straciła swoje atuty i chciała teraz gryźć i kąsać. Silvaster wykorzystując jeszcze zasięg obciął poczwarze stopę a ta przewróciła się na bok i zaczęła czołgać. Silva miał dość zabawy i chwytając miecz przebił jej czaszkę z tymi słowami na ustach. - Giń! maszkaro!. Ponownie wycofał się w stronę towarzyszy.
2x zombie
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej