Tereny Valfden > Dział Wypraw
Misja: Zrobić porządek...
TheMo:
//Pomyliłem konta, delete this
Kermos z Baźin:
Wyjął zza pasa prockę i schylił się. Szukał dogodnego kamyka, który będzie mógł przebić się przez czaszkę umarlaka. Gdy już wysupłał taki podbiegł do przodu, by mieć lepszy zasięg. Miał nadzieję, że towarzyszę go nie postrzelą. Ułożył kamyk w rzemyku i naciągnął go do granic możliwości. Za cel obrał człapiącego się prosto na niego zombiaka. Wstrzymał oddech, by uspokoić wyciągnięte dłonie. Uniósł je trochę do góry, by lecący po łuku pocisk trafił w cel. Zwolnił ucisk naciągniętej gumy a kamień poszybował z nadaną mu siłą. A siłą była wystarczająca. Celność też. Pocisk ugodził truposza między oczy wbijając się w ten przegniły mózg. Zombie padł na plecy a z głowy zaczęła się wydobywać jeszcze bardziej śmierdząca ciesz.
//Broń: kamyk
Obuch: 10
Wytrzymałość: 15
14x zombie
5x szkielet
Gordian Morii:
Gordian postanowił nie marnować amunicji, bo coś czuł, że przyda się ona później. wyjął więc szablę i ruszył w kierunku grupy nieumarłych, których mobilność nie była zbyt mocno ograniczona. Były to oczywiście kościeje. Dwa cholerniki z żółkniętymi zębiskami i czarnymi oczodołami pędziły prosto ja kapitana tak jakby mogły mu coś tan naprawdę zrobić. Były szybkie, ale nie dość szybkie. Pierwsze ciosy były całkowicie niecelne gdyż Morii zawinął się w piruecie uskakując obu ożywieńcom z drogi przy okazji zahaczając bark jednego z nich szablą. Uzbrojona w toporek łapka padła na ziemię, w czasie gdy Gordian odbijał cios drugiego z umarłych. Wystarczyło szybkie, niezbyt mocne odbicie i później odwinięcie na odlew. Czarne ostrze jego admiralskiej szabli przekroiło czaszkę dosłownie na pół. Drugi z okaleczonych szkieletów skończył chwilę później gdy ta sama broń dekapitowała i jego łeb.
14x zombie
3x szkielet
Patty:
Nie zdążyłam naładować pistoletów, zatem przerzuciłam się na walkę w zwarciu. Ruszyłam gwałtownie do przodu, pomagając sobie skrzydłami, pióra zdawały się być wszędzie, gdy dopadłam dwa szkielety i złapałam je za pozostałości gardeł, zaciskając dłonie na kręgach szyjnych, po czym wzbiłam się w powietrze. Latanie w zbroi płytowej nie było proste, a dodatkowy udźwig też nie pomagał, ale osiągnęłam całkiem przyzwoitą wysokość i cisnęłam nieumarłymi prosto w ziemię, szkielety wdzięcznie poszybowały na spotkanie przeznaczeniu.
Soundtrack do postu (ze szczególnym uwzględnieniem refrenu):
//www.youtube.com/watch?v=BNrHuO4Rcw0
14x zombie
1x szkielet
Nawaar:
Stos spłoną i teraz unosił się smród palonych zwłok. Całe szczęście, że się przenieśli dalej, bo to było nie do wytrzymania. Stanęli sobie gdzieś tam gdy wyskoczyło piękne statyko nieumarłych w raz szkieletami. Jednak za nim dhapir ruszył do ataku patrzył wyczyny płaza, który szukając kamyka wystrzelił do przodu, jak z procy i z procy wystrzelił i w mik jedna z bestii padła. Teraz przyszła pora na atak mieczem Silvastera. Bękart wyciągnął znów dwu-ręczniaka i stanął obok żabki osłaniając ją, żeby mogła dalej strzelać w różne bestyje. Wtedy właśnie wyskoczyły dwa zombi pełne wściekłości i żądzy zamienienia każdego w swojego koleżkę, ale to dhampirowi się nie spodobało. Ruszył do ataku najpierw zajmując się tym z jego prawej strony. Podbiegł do niego z uniesionym mieczem i szybkim cięciem w dół pozbawił przeciwnika ręki tnąc na wysokości łokcia. Zobmi zaczął machać na lewo i prawo kikutem rozlewając tak cenną krew, na taki luksus nie mogli sobie pozwolić. Silva unikał krwi jak ognia, i tylko po to to robił żeby jakoś dostać się w okolicę jego czaszki, po kilku machnięciach bestia zrobiła pełny obrót. Silvaster wykorzystując to szybkim pchnięciem przebił potylicę umrzyka. Teraz pozostał drugi nieumarły, który już szedł w stronę martwego na amen kolegi. Dhampir nabrał rozpędu i przeskoczył umrzyka, a że biedak za późno zareagował nie zdążył uniknąć pchnięcia w czaszkę. Tym razem na swoim koncie Silva miał dwóch przeciwników. Kończąc całą akcję stanął obok Kremosa i schował miecz, a dobył kuszę, którą zaczął ładować bełtem.
12x zombie
1x szkielet
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej