Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (19/45) > >>

Dragosani:
Zobaczyć dało się niewiele, ale przynajmniej nie było widać kości. Pewnie były ukryte pod lodem. Wampir cofnął się o krok i postanowił nieco poszerzyć otwór. Przywołał demoniczną moc i wyzwolił ją w formie (a jakże!) piorunów, które oplotły mu pięść. Uderzył nią w lód, tuż obok wypalonego otworu. Tak z lewej strony. Dokładnie w literkę "g" z wyrytego napisu.

Funeris Venatio:
Lód roztopił się na tyle, że można było spróbować zniszczyć jego strukturę za pomocą demonicznej ręki.

Dragosani:
Więc Drago zaczął go niszczyć. Najpierw uderzył kilka razy pięścią, nie wspomagając jej magią. Ot, zwykła, brutalna siłą fizyczna. Zawsze to mogło naruszyć strukturę lodu. Gdy uderzył kilka razy ponownie skupił swoje demoniczne moce, aby utworzyły pioruny. Wzmocnił przy ich użyciu kolejny cios. Cały czas bił w to samo miejsce, aby ciosy najskuteczniej niszczyły taflę.

Funeris Venatio:
Lód puścił. Bestia mogła przejść spokojnie przez spory otwór. Pierwsze, co ujrzał Drago, to jeszcze ze dwa metry korytarza, zanim mógłby wejść do sali. Patrząc gdzie stawia stopy, żeby nie wleźć w rozkruszony lód i się nie wywrócić, wampir zauważył linię z piór. Znajdowała się dokładnie w progu wejścia, tuż przed salą. Wędrowiec znał taką linię, widział ją już dwukrotnie.

Dragosani:
Gdy Drago zauważył linie cofnął od razu stopę. Nie podobało mu się to. Linie, które widział wcześniej, zdawały się działać jako swoista bariera dla nieumarłych. Może także dla innych istot. Na przykład bytów astralnych, czy demonów. Jednak, sam będąc po części demonem, jakoś nie wyczuwał niczego przekraczając poprzednie linie. Oczywiście o niczym to nie świadczyło, lodowa sala mogła cały czaw kryć przykrą niespodziankę. Wampir zastanawiał się przez chwilę, czy warto ryzykować. Po chwili namysłu uznał, że skoro już rozkruszył taflę lodu, to zaszedł trochę zbyt daleko, aby ot tak teraz zrezygnować. Przekroczył linie. Ruszył krótkim korytarzem, z zamiarem zatrzymania się na jego końcu, bez wchodzenia w samą przestrzeń sali. Rozglądał się czujnie wokół, nadając otoczenie zarówno pod kątem obiektów fizycznych, jak i ewentualnych bytów astralnych.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej