Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Funeris Venatio:
Zaraz za opuszczonymi kamiennymi drzwiami znajdowała się tafla lodu. Trudno było określić jej grubość i wytrzymałość.
Dragosani:
Tafla lodu. Po prostu. Ten widok był dość ciekawy i zaskakujący. Nie często się widzi takie coś w jakiś starożytnych podziemiach. Wampir dotknął tafli demoniczną ręką. Bez wątpienia był to lód. Taki zimny i lodowy. Ciężko było określić jego grubość. Chociaż cienki to raczej nie był. Na pewno nie miał kilku milimetrów, tego wampir był pewien. Schował klucz za pas i zrobił to, co zrobiłby każdy na jego miejscu. Wyciągnął sztylet i wydrapał na tafli trzy słowa. "Drago tu był". Przyłożył się do tego. Napis był spory, wykonany bardzo starannie. Nacięcia były głębokie na tyle, aby były przez jakiś czas widoczne, zanim lód je wypełni. Zadowolony z efektu schował sztylet. I w zasadzie nie wiedział za bardzo co powinien teraz zrobić? Spróbować rozbić lód? To mogło być równie efektywne, co uderzanie pięścią w mur, jeśli tafla jest odpowiednio gruba. Może spróbować coś z piorunami? Wszak były dość gorące, może byłyby w stanie stopić tafle. Tylko napisu byłoby szkoda, ale już trudno się mówi. I tak zostawił "podpis" w postaci zniszczonych szkieletów. Odszedł kilka kroków i wyciągnął przed siebie demoniczną rękę. Skupiając moc magii demonów wystrzelił z lód wiązkę piorunów.
Funeris Venatio:
I faktycznie lód zaczął topnieć w spotkaniu z rozgrzanymi impulsami elektrycznymi. Mniej więcej na środku Drago zrobił w końcu niewielki otwór, który przewiercił się na wylot. Tafla miała ze trzydzieści centymetrów grubości, co czyniło z niej naprawdę grubą i mocną zaporę. Otwór, który powstał z zamarzniętej ścianie miał jakieś siedem centymetrów średnicy. Wampira uderzyło mroźne i zaskakująco świeże powietrze.
Dragosani:
Wampir opuścił dłoń i podszedł do tafli lodu. Przed dalszym jej niszczeniem wolał zobaczyć co jest po drugiej stronie. A, w to że będzie musiał nieco poszerzyć otwór jakoś nie wątpił. Wydawał się on trochę zbyt wąski, aby mógł przelecieć nim jako nietoperz. Ale najpierw chciał zajrzeć przez niego i sprawdzić co jest po drugiej stronie.
Funeris Venatio:
Okrągła sala. Przynajmniej tak się wydawało, gdy patrzyło się przez niewielki otwór. W środku w centralnym punkcie pomieszczenia znajdowała się bryła wykonana z identycznego materiału, co stopiona właśnie tafla. Do tego kilka poustawianych... przedmiotów. Stały pionowo, były oblodzone, ale trudno było stąd stwierdzić co to dokładnie jest. Sporej części sali nie było widać.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej