Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

(1/45) > >>

Dragosani:
Nazwa wyprawy: Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Prowadzący wyprawę: Funeris Venatio
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Znajomość tematu, bycie netoperkem
Uczestnicy wyprawy: Dragosani

Dragosani leciał. Mknął przez nocne niebo w postaci nietoperza. Powiewy wiatru wczesnego Atunus smagały lekko jego czarne futerko. Takie miękkie i puszyste. Oczywiście ów lot bezcelowy nie był. Drago rzadko robił coś bez powodu. No, chyba, że akurat coś takiego robił, ale to były wyjątki. Z drugiej strony wszak nawet wejście na szafę i spanie na niej ma jakiś cel. W danej chwili, gdy jest się pod wpływem czegoś tam. Tak więc Drago leciał. Machał skrzydełkami i przemieszczał się nawet szybko. Znajdował się nad wschodnim wybrzeżem Valfden, w gminie Utakmin, jeśli ktoś byłby tym zainteresowany. Jednak w okolicy raczej nie było nikogo, kto mógłby być. I dlatego właśnie wampir tutaj przyleciał, chciał zaznać nieco ciszy i spokoju. Nocne przechadzki po plaży, z dala od miejskich hałasów i świateł były dość relaksujące. Drago nadleciał właśnie nad wspomniana plażę i wylądował na niej. Oczywiście w formę wampira przemienił się jeszcze w powietrzu i wylądował miękko na nogach. Przeciągnął się i spojrzał w ciemne niebo. Gwiazdy świeciły jasno. Jak zawsze z dala od ludzkich osad, która często nawet w nocy były oświetlone. Może nie zawsze mocno, ale i tak światło to utrudniało dostrzeżenie gwiazd. Wampir szczególna uwagę zwrócił na jasną gwiazdę w jednym z gwiazdozbiorów. Antares. Tak ją określały starodawne teksty. Uśmiechnął się lekko i ruszył po plaży. Ot tak, aby się nieco zrelaksować.

Funeris Venatio:
Drago wylądował w miejscu, w którym naprawdę nikt nie mógł go dostrzec ani odnaleźć. Najbliższe osada znajdowała się kilkanaście kilometrów na północ, a i tak była to niewielka wioska rybacka zamieszkana ledwie przez dziesięć rodzin. Po swojej prawej miał morze, po lewej lekkie skaliste wzniesienie na szczycie którego rosła rzadka trawa i niewysokie krzewy. W tej części plaży nie było zejścia z góry na dół, a kamienie skutecznie obmywane przez morskie fale pływowe wyślizgały się i uniemożliwiały bezpieczną wędrówkę w stronę morza bądź lądu, zależnie gdzie się akurat stało.
Obserwacja gwiazd naprawdę była kojąca. Obok Antaresa dostrzegł nieco mniej jasny obiekt, którego nigdy wcześniej tam nie dostrzegł. Kropka na nocnym niebie zaczęła się powiększać, aż wreszcie osiągnęła jasność wielkiego gwiezdnego olbrzyma, który imię tożsame miał z Dragosanim. Punkt powiększał się i powiększał, by wreszcie jasnym i pewnym okazało się, że jest to jakiś odłamek skały, który spada z przestrzeni kosmicznej wprost na ziemię. Niewielki już, gdyż większość jego powłoki spaliła się w kontakcie z atmosferą. Dragosani przeczuwał, że za kilkadziesiąt sekund obiekt runie mniej więcej tutaj, gdzie on się właśnie znajduje.

//Jest godzina 21.00. Mamy pierwsze dni autunus, ale w miarę ciepło i przyjemnie.

Dragosani:
Drago już miał ruszać, gdy dostrzegł jakąś plamkę światłą, obok gwiazdy, która obserwował. Plamkę, której nie powinno tam być. Zatrzymał się więc wpół kroku i przyjrzał się owej plamce. Działo się z nią coś nietypowego, gwiazdy z reguły się tak nie zachowują. Prawda uderzyła w umysł Draga jak ciężki młot w rozgrzany metal na kowadle. Zrozumiał co to jest i gdzie zmierza w mig. Natychmiast też pojął co się z nim stanie, jeśli się nie oddali. W zasadzie miał bardzo mało czasu, szczególnie, że uderzenie przy tej prędkości zapewne będzie mocne. Wystrzelił więc jak bełt z kuszy. Zaczął biec. Po prostu. Musiał oddalić się od potencjalnego miejsca uderzenia. Nie oglądał się na spadający obiekt, to by go tylko spowolniło. Wyobraźnia zaś podsuwała mu wizję rozgrzanej skały, która szybko spada coraz niżej. Wydawało mu się też, że niemal słyszy przeciągły huk spadającego głazu. Może to była jego wyobraźnia, może faktycznie słychać było jakiś dźwięk. Przebiegł kawałek, rozpędził się i skoczył. Wybił się mocno. Nadludzka zwinność umożliwiła mu przeskoczenie blisko dwunastu metrów. Wylądował z przewrotem i padł na ziemię, chcąc zminimalizować narażenie się na działanie ewentualnej fali uderzeniowej. Tyle, jeśli chodzi o relaks pomyślał jeszcze, leżąc na ziemi.

Funeris Venatio:
Meteoryt wbił się w skalny brzeg penetrując wnętrze wzniesienia na wschodnim wybrzeżu leżącym w gminie Utamin. Drago nie odczuł jakoś przeraźliwie mocnej fali uderzeniowej, ale za to podziemne uderzenie sprawiło, że ziemia zatrzęsła się wyraźnie. Gdy odwrócił się w stronę miejsca kolizji wyraźnie zobaczył nieco palącej się trawy na równinie powyżej i otwór, który przypominał jakąś jaskinię. To tam spadł meteoryt wybijając kilkumetrową dziurę w skale.

Dragosani:
Drago wstał i otrzepał piasek z pancerza. Bo jakże to tak, chodzić po opuszczonej plaży w brudnym odzieniu? Spojrzał na miejsce impaktu. Było na wzniesieniu. I wybiło przejście do jakiś podziemnych grot. Tak to przynajmniej wyglądało. Drago po krótkiej chwili namysłu zamienił się w nietoperza i wzleciał w powietrze. Podleciał nad dziurę wybitą przez meteoryt, chcąc nieco ja zbadać. Wszak nie często widuje się takie coś. Na razie wolał rozejrzeć się z powietrza. Wszak nie wiedział dokładnie jak wyglądał krater, podłoże mogło być niestabilne, czy coś. No i też nigdy nie wiadomo, co może kryć się w ukrytych jaskiniach.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej