Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (17/45) > >>

Dragosani:
Drago oczywiście zamierzał iść dalej. Nie po to rozprawił się właśnie z chmarą nieumarłych, aby tak sobie odpuścić. Noc była jeszcze młoda i tak dalaj. Nie ruszał jednak jeszcze. Zamiast tego wyciągnął pistolet i załadował nabój, aby mieć broń gotową do strzału. Gdy była nabita schował ją w kaburze i ruszył przed siebie, wprost do wrót na końcu korytarza. Szedł niespiesznie, oglądając uważnie ściany, sufit i tak dalej. Nie chciał znów czegoś przegapić.

Funeris Venatio:
Drago stanął przed wrotami, których identyczne logo zalśniło tak jak poprzednich kamiennych drzwi. Różnica była taka, że tamte świeciły bez ustanku, albo coś pobudziło je wcześniej. Trudno było dokładnie to określić. Mimo dokładnych oględzin Drago nie dostrzegł ponownie wcześniej spotkanej linii wyrysowanej w korytarzu. Pióro w kamieniu miało identyczną dziurkę na klucz, co poprzednio.

Dragosani:
Drago zatrzymał się przed wrotami. Znak, który na nich widniał jakoś już nie zdziwił wampira. Symbol na wrotach lśnił, chociaż jeszcze przed chwilą był ciemny. Zapewne reagował na bliskość klucza. Albo na zniszczenie ożywieńców. Albo na aurę zajebistości Draga. Wampir nie ociągał się i wyciągnął klucz, który wszak cały czas miał przy sobie. Wsunął go w dziurkę o odsunął się nieco od drzwi. Chciał mieć trochę więcej czasu na reakcję, w razie gdyby coś tam na niego wyskoczyło.

Funeris Venatio:
Dokładnie dwa metry za drzwiami, które się opuściły Drago ujrzał identyczną linię, co ostatnio. Wyrysowana w ten sam sposób, z tym samym symbolem i w identycznej odległości. Poza tym ściany były całkowicie gładkie. Gdy Drago ruszył do przodu korytarzem zauważył, że na ścianach widnieją przebarwienia. Jedne przypominały miejsce, w które uderza spora kula ognia, kawałek dalej zaś można było domniemywać, że coś ciężkiego uderzyło o ścianę, gdyż była popękana. Na podłodze widniały dwa odbite cienie, jakby kogoś po prostu na miejscu stopiło. Idąc coraz dalej dziwnych znaków było coraz więcej. Tajemniczy tunel ciągnął się ciągle prosto, aż w pewnym momencie Drago zauważył, że temperatura z każdym krokiem obniża się, osiągając wreszcie stopień zamarzania wody. Przed wampirem pojawiły się następne wrota, identyczne jak poprzednie. Jedyną różnicą było to, że całe były oszronione.

Dragosani:
Obecność takich samych snaków za wrotami był dość interesującą poszlaką. Podobnie jak ślady w tunelu. Ktoś tutaj toczył dość dramatyczną walkę. ÂŻeby zapędzić kogoś (coś?) potężnego do więzienia? Później kilku ochotników zostało na posterunku, ale trochę nie przemyśleli i skończyli jako kupki kości po konfrontacji z Dragiem, te kilkaset lat po hipotetycznych wydarzeniach. Pozostawało pytanie, czy powinien otwierać dalsze wrota? Te przed którymi stał, pokryte szronem. Czuł bijące od nich zimno. Szczęśliwie dla Bestii mróz był niestraszny. A co, jeśli za wrotami kryje się jakaś groza, której nie będzie w stanie pokonać i tylko wypuści ja na świat? Z jednej strony może nie powinien otwierać wrót, lecz może właśnie powinien? Może nawet zbyt daleko popuszcza wodze wyobraźni i nic tam nie spotka? Wyciągnął klucz i stał tak, zastanawiając się. Był Protektorem. Powinien chociaż to sprawdzić. Wsunął klucz w dziurkę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej