Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (16/45) > >>

Funeris Venatio:
Dracon stojący najdalej podszedł na odległość podmuchu i chuchnął prosto w Draga. Ten bliższy faktycznie zamachnął się swoim szpikulcem, chcąc ugodzić wampira. Ten jednak odskoczył, więc cios przebił tylko powietrze. Dwa humanoidalne szkielety cofnęły się, trzy doskoczyły do Bestii i chciały pochwycić ją swoimi kościanymi łapami.

Dragosani:
Trzy szkielety doskoczyły, więc Drago znów odskoczył. Nie chciał, aby one go pochwyciły. Ograniczyłoby to mobilność. A tego wampir wolał uniknąć. Gdy to uczynił, swoją użyteczność po raz kolejny wykazało Zwierciadło ochrony. Drago znów musiał zmierzyć się z podmuchem ognia, więc wyciągnął przed siebie rękę i wytworzył w niej to zaklęcie ochronne. Ogień bez szkody dla wampira uderzył w magiczna osłonę i zniknął. Przeciwników pozostawało coraz mniej, co bardzo cieszyło Draga. Gdy tylko ogień zniknął, wampir ruszył do ataku. Po raz kolejny przeszkodą w konfrontacji z groźniejszym przeciwnikiem okazały się szkielety. Zaatakował więc je. Chaotyczne ciosy ich kościanych dłoni odbijał własną demoniczną. Lubił używać jej w charakterze "tarczy". Szczególnie przyjemne to było gdy walczył z jakimiś istotami inteligentnymi. Tacy bandyci na przykład zazwyczaj byli zszokowani, że ich ciosy nie robią najmniejszej szkody jego ręce. Tak więc Drago unikał nieporadnych ciosów szkieletów, albo też odtrącał je ręką. I wymierzał własne ciosy. Szybkie, precyzyjne i zabójcze. Pierwszy szkielet padł szybko, po tym jak stracił głowę. Po tym wampir musiał znów odtrącić uderzenie kolejnego i zadał własny cios. Najpierw pozbawił go ręki, potem uderzył raz jeszcze, w szyję. Pozostał ostatni, którego wampir zniszczył szybkim ciosem w szyję. Nie chciał tracić czasu. Dracon był już przy nim. Wampir musiał uchylić się przed jego kolcem na skrzydle, a następnie odskoczyć, aby uniknąć pazurów. Wykorzystując sam cios szponami dracona, ciał w jego rękę odcinając ją. Wtedy dracon postanowił go ugryźć. Drago wyciągnął przed siebie demoniczną rękę i po prostu wpakował jej zmutowana część w zęby bestii. Oczywiście nie na wprost, lecz poziomo względem czaszki. Zablokował tym samym ten atak i ciął szybko bułatem w szyję dracona, która była całkiem nieźle odsłonięta w tym momencie. Czaszka została oddzielona od ciała i rości rozsypały się. Wampir odskoczył kilka kroków w tył, aby być gotowym do starcia z kolejnymi wrogami.
1x Szkielet dracona, rozmieszczeni na odległości od 2 do 10 metrów od Ciebie.
2x Szkielet, bez broni, rozmieszczeni na odległości od 2 do 10 metrów od Ciebie. Bez broni.

Funeris Venatio:
Ci jednak zatrzymali się dokładnie dwa metry za wrotami. Drago nie dostrzegł tego od razu, ale na suficie, ścianach i podłodze wyrysowana była linia złożona z identycznych piór, które wcześniej dostrzegł na wrotach. Te jednak nie świeciły czerwonym blaskiem, więc jego uwaga została skierowana w innym punkcie. Z racji tego, że Drago był teraz poza zasięgiem podmuchu, dracon nie mógł zrobić dosłownie nic.


1x Szkielet dracona, 2x Szkielet

Dragosani:
Z początku zachowanie szkieletów zdziwiło Draga. Oczekiwał tępego uporu ze strony nieumarłych. Jednak jego uwagę przykuły znaki na ścianach, podłodze i suficie. Nie miał pojęcia co tak naprawdę mogą oznaczać. Jednak domyślił się jednego. Nie pozwalały nieumarłym przejść dalej. Tworzyły swojego rodzaju barierę. Jednak szczerze wątpił, aby miały ona na celu powstrzymanie akurat tych szkieletów. Zapewne więziły coś innego. Oczywiście należało sprawdzić cóż to może być. Wampir schował bułąt i wyciągnął pistolet. Teraz już nie musiał się spieszyć. Załadował go i wycelował w czaszkę dracona. Wolał to załatwić na odległość. Nacisnął spust. ÂŻelazna kula pomknęła ku czaszce kościanego dracona i rozbiła ją w drobny mak. Drago schował pistolet i dobył bułatu. Trzeba było pozbyć się pozostałych szkieletów. Podbiegł do nich. Odtrącił ostrzem nieporadne ciosy pierwszego z nich i szybkim uderzeniem odciął mu głowę. Następnie skupiając moc demonicznej ręki wyzwolił z niej pioruny, które owinęły się wokół niej. Tak wzmocnioną pięścią uderzył szkielet w czaszkę, która rozleciała się na kawałki. Było po walce. Wampir schował bułat do pochwy i podszedł do wrót. Nie wchodził jednak dalej, na razie chciał tylko przyjrzeć się temu, co kryło się za nimi.

Funeris Venatio:
Za wrotami krył się korytarz. Kończył się po jakichś trzydziestu metrach następnymi wrotami, jak przypuszczał Drago. Nie lśnił tym samym blaskiem, ale chyba tam coś było na nim wyrysowanego, nie był pewien z takiej odległości.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej