Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Funeris Venatio:
Drugi pakunek również zawierał coś, co kiedyś było jakimiś zapiskami. Jak wyleczyć raka, zbudować statek kosmiczny, gotować bigos, przemówić do rozumu Silvie, zdetronizować każdego władcę w trzech krokach... Takie tam pierdółki. Do tego jednak było coś więcej. Jakby kawałek metalu. Jakby klucz.
//Znajdujesz przedmiot:
Nazwa: Lustrzany klucz
Opis: Idealnie wypolerowany klucz wykonany z czarnej rudy. W kształcie podłużnego ostrosłupa, długi na 11 centymetrów. Blisko wierzchołka posiada wgłębienia, które emanują bladą poświatą koloru czerwonego.
Dragosani:
Wampir przeglądał papiery, które mogły sprowadzić na świat erę szczęścia i radości, gdy znalazł klucz. Oczywiście natychmiast stracił zainteresowanie papierami. W sumie i tak były dość mocno zniszczone. Wziął klucz do ręki. Tak dla pewności użył do tego demonicznej ręki. I przyjrzał się mu. Z początku na klucz nie wyglądał, raczej na prostą bryłę z czarnej rudy. Jednak coś w jego kształcie mówiło, że może służyć do otwierania jakiegoś zamka. Więc mógł być przydatny. Może otwierał drzwi, które przed chwilą wampir wyważył? To jednak było wątpliwe. Drago przypomniał sobie płyty na ścianach, na których widniały figury geometryczne. Może one miały coś wspólnego z tym kluczem? albo coś, co kryło się w korytarzu, którego jeszcze nie sprawdził. Nie wychodził jeszcze jednak z pomieszczenia. Po pierwsze, wolał sprawdzić też pozostałe pakunki. Skoro w tym znalazł klucz, to może pozostałe także coś kryją? Chciał też przyjrzeć się ścianom sali. Może w nich znalazłby coś, co łączyłoby się z kluczem? Dziurkę, czy coś. Nie tracąc czasu zabrał się do pracy. Najpierw rozpoczął sprawdzanie pakunków, które leżały stojaku. Klucz wsunął gdzieś tam za pasek, tak, żeby go nie zgubić.
Funeris Venatio:
W pakunkach nie było jednak już nic ciekawego. ÂŚciany natomiast były całkowicie gładkie, nie zdradzały żadnych wgłębień, czy otworów. Znaków i rzeźbień w owej zbrojowni Drago również nie uświadczył.
Dragosani:
Drago nie znalazł nic ciekawego, więc wyszedł z pomieszczenia. Nie miał w nim nic więcej do roboty. Teraz należało sprawdzić ostatni korytarz. Tak postanowił, wzory na ścianach mogą zaczekać. Jeśli w ogóle miały jakiekolwiek znaczenie i w ostatnim tunelu nie znajdzie czegoś ciekawszego. Tak wiec wrócił do rozwidlenia i wszedł w ostatnią odnogę. Oczywiście w międzyczasie schował sztylet do pochwy i upewnił się, że klucz wciąż jest na swoim miejscu miejscu. Był, więc mógł ruszyć na dalszą penetrację ruin.
Funeris Venatio:
Drago penetrował, jakby był do tego stworzony. Wszystkie korytarze i sale do tej pory spowite były w mroku, lecz jemu oczywiście w najmniejszym stopniu to nie przeszkadzało, gdyż był wampirem. I bestią. Bestio-wampirem. Widział więc w całkowitych ciemnościach tak dobrze, jak przeciętny człowiek w środku dnia obserwujący kąpiącą się młodą sąsiadkę. Lewy korytarz biegł oczywiście w lewo, lecz po niedługiej chwili delikatnie zakręcał w przeciwną stronę, w prawo. Na końcu przejścia Drago widział tylko wielką świecącą plamę. Z takiej odległości, czyli kilkudziesięciu metrów, inaczej nie dało się określić takiego zjawiska.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej