Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (11/45) > >>

Dragosani:
Drago naprawdę widział tak dobrze, jak człowiek, który w środku dnia obserwował kąpiącą się młoda sąsiadkę. Z tym, że wampir nie miał w zwyczaju wykonywać gwałtownych ruchów dłonią przy kroczu, gdy tak przedzierał się przez mrok. To mogłoby nieco utrudniać chodzenie. Szedł sobie więc korytarzem, aż trafił na zakręt. W prawo. Co mogło sugerować, że tunel ten łączył się z pomieszczeniem, do którego prowadził korytarz biegnący na wprost jeziora. Lub z tym samym korytarzem właśnie. Z drugiej strony byłoby to dość głupie pod względem architektonicznym, ale kto wie jaki plan mieli draconi, którzy wybudowali te podziemia? Wampir ruszył w stronę widocznego światła.

Funeris Venatio:
Drago wszedł do środka. Jego oczom ukazało się pomieszczenie o kształcie kwadratu, szerokie na kilkadziesiąt metrów. Po prawej i lewej stronie, wbudowane w ścianę, znajdowały się zakratowane cele. Szybkie policzenie wskazało na 21 po każdej ze stron, wszystkie niewielkie i z lokatorem. Kupka kości zdradzała, że w każdej jednej ktoś zaznał ostatecznego spoczynku. Naprzeciwko wejścia znajdowały się dwa zakratowane przejścia. Nie było stąd dokładnie widać gdzie prowadzą. Na środku więzienia stały cztery kamienne filary, każdy o średnicy dwóch metrów. Były całkowicie gładkie u nasady, jednak przy zetknięciu z sufitem spoczywającym jakieś 5 metrów nad posadzką emanowały dziwnie znajomym bladym światłem o czerwonym odcieniu. Między kolumnami znajdowało się coś na kształt basenu, wymurowanego, do którego z czterech stron prowadziły strome schody. Basen miał dwa metry głębokości, a w jego wnętrzu spoczywały następne kości. Tysiące, jeżeli nie dziesiątki tysięcy. Na pierwszy rzut oka było widać, że nie należały tylko do przedstawicieli jednej rasy, raczej można było się skłaniać ku temu, że do każdej jednej żyjącej w świecie Marantu. Do tego krew, którą wampir wyczuł bez najmniejszych problemów. Jedna już stara i zwietrzała, mająca tysiące lat. Nawarstwiona, przelana między szkieletami, wsiąknięta w kamień i barwiąca wszystko wokół na kolor brunatno-czerwony. Ciekawe było to, że najświeższe ślady miały... tydzień.

Dragosani:
Drago wszedł do pomieszczenia. I zatrzymał się zaraz za progiem, aby obejrzeć, gdzie właściwie trafił. Na pierwszy rzut oka sala wyglądała na loch, więzienie. Wampir podliczył cele. Było ich razem czterdzieści dwie. Przypominiał sobie żart, który słyszał dawno temu. Mówił on, że sensem życia, wszechświata i całej reszty jest właśnie liczba czterdzieści dwa. Uśmiechął się lekko. Cele wyglądały na zamknięte. W przeciwnym wypadku nie byłoby w nich kości. Kto byłby na tyle głupi, aby umierać w celi, z.której może wyjść? Dalsze oględziny sali jednak sugerowały, iż nie była ona zwyczajnym więzieniem. W lochach raczej rzadko widuje się wgłębienia przypominające baseny, wypełnione kośćmi i zaschłą krwią. Do tego dochodziły dziwne kolumny, których wygląd przypominał nieco znaleziony klucz. Wampir dostrzegł jeszcze przejścia po drugiej strony pomieszczenia, lecz były one zakratowane. Na razie nie interesował się nimi. Uwagę wampira pochłonął basen i filary. Czyżby miejsce składania ofiar? Zapach krwi wypełniał nozdrza wampira. Wydawało mu się, że przynajmniej jej część jest całkiem świeża. Podszedł do basenu, uważnie przyglądając się stercie kości. Wątpił aby z takiej pomieszanej kupy mógł nagle wstać szkielet, ale nie chciał, aby takie coś go zaskoczyło. Tak więc nąsłuchując, zerkając co chwilę na kości i wspierając się Aurą Inteligencji (wszystko po to, aby nic złego go nie zaskoczyło), zaczął oglądać uważnie filary. Czy przypadkiem nie znajdzie w nich jakiejś dziurki, czy czegoś, do czego mógłby pasować klucz? Wyciągnął klucz i nawet kilkukrotnie postukał jego końcem w filary. Ot tak, bo dlatego nie?

Funeris Venatio:
ÂŻadnej dziurki. ÂŻadnej reakcji.

Dragosani:
Filary okazały się gładkie. Zupełnie jak pośladki młodej panny, czy coś. Na takowych pośladkach wszelkie nierówności, jak włosy, czy inne wrzody, są raczej niemile widziane, jednak na filarach wampir by widokiem nierówności nie pogardził. Na przykład otworem na klucz i napisem "Włóż klucz jeśli chcesz zdobyć masę złota i przyspieszyć rozwój Bestii". Ale niestety nic takiego nie było. Nawet jednej literki. I przez to właśnie filary straciły zainteresowanie Draga. Przynajmniej na razie. Spojrzał on na kości leżące w basenie. Może pod nimi coś się kryło? Jakiś piedestał z mechanizmem uruchamianym kluczem? Z drugiej strony byłoby trochę dziwne takie zasypywanie go kośćmi. Ale użytkownicy tego miejsca mogli mieć w tym jakiś cel. Skoro ostatnie ślady sugerowały, że ktoś tutaj był tydzień temu, mógł on nawet nie wiedzieć do czego służył hipotetyczny mechanizm, jeśli nie znalazł klucza. Jednak na razie Drago nie miał specjalnej ochoty grzebać w kościach. Może za chwilę. Zamiast tego podszedł do zakratowanych przejść, chcąc zbadać same kraty (i to, czy zdołałby je wyważyć) oraz zerknąć na to, co było za nimi.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej