Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (9/45) > >>

Dragosani:
Dragosani rozpoznał istotę, do której wiele wieków temu należał szkielet. Problem w tym, że szkielet również rozpoznał jego jako zagrożenie. Wampir musiał wykonać unik przed ciosem skrzydła nieumarłego. To też uczynił, gdyż nie odczuwał potrzeby zostania przebitym przez kostny kolec. Może kiedy indziej. Tak więc Drago odsunął się w lewo, dzięki czemu ostre skrzydło minęło go. W czasie uniku wampir wydobył z pochwy bułat. Wykorzystując ruch wyciągania broni wymierzył ostrzem w szpikulet na skrzydle dracona. Bułat trafił w niego i gładko odciął. Niewiele, ale już dracon nie mógł za bardzo używać jednego skrzydła do przebijania przeciwników. Po tym Drago musiał wykonać kolejny unik. Odskoczył w tym, a tuż przed nim dracon machnął kościaną łapą. Wampir jeszcze się nieco wycofał i spostrzegł, że kościana bestia wyciąga głowę, celując paszczą. Wampir wiedział już co to oznacza. Wyciągnął przed siebie demoniczną dłoń. Działał z pełnym spokojem, z czystym umysłem. Dracon już dmuchnął, przed pyskiem pojawił się ogień, który szybko zbliżył się do wampira. W tym momencie przed Dragiem pojawiło się zwierciadło ochrony, wytworzone mocą magii demonicznej. Podmuch ognia uderzył w nie, rozbijając się o magiczną taflę i nie czyniąc wampirowi krzywdy. Samo zwierciadło rozproszyło się. Tak spektakularna obrona nie wywołała najmniejszego wrażenia na draconie. Był tylko tępym kościanym mechanizmem. Bardziej przedmiotem, niż istotą. Ruszył na Draga. Tuż obok niego dreptał ludzki szkielet, który stanowił nieco mniejsze zagrożenie. Dracon zbliżył się i ponownie zaatakował łapą. Przeszkodził tym samym w ataku ludzkiego szkieletu, co nawet mogło być zabawne. Drago odskoczył z linii ciosu, tak aby znaleźć się z boku dracona. Teraz ta bestia stała pomiędzy nim, a szkieletem człowieka. Dracon szybko.odwrócił wie, jednocześnie uderzając lewą łapą. Wampir odskoczył w tył i zaatakował zaraz po ciosie dracona. Odcinął w połowie jego rękę, uniemożliwiając mu atak przy jej użyciu. Dracon wyszczerzył kły i spróbował ugryźć Draga. Gdzieś tam z boku już zbliżał się ludzki szkielet, obchodził dracona. Wampir uskoczył w bok, unikając ugryzienia i zaatakował. Celował w kostną szyję nieumarłego. Czarne ostrze gładko odcieło czaszkę od reszty ciała. Kościany dracon, pozbawiony w ten sposób energii, upadł na ziemię, jako kupka kości. Po tym Draga zaatakował ludzki szkielet, który już nie musiał kombinować z omijaniem swojego większego kolegi. I nie stanowił wielkiego zagrożenia dla wampira. Próbował go drapnąć, jednak wampir ciął ostrzem w jego ramię, które odpadło od reszty ciała. Wampir blyskawicznie zadał kolejny cios, który pozbawił szkielet głowy. Spadła ona tuż obok jego nogi. Kupka kości upadła na ziemię. Drago uśmiechął się lekko i kopnął czaszkę, która potoczyła się w kąt. Tym razem nie chował jeszcze broni! Funeris byłby dumny.

Funeris Venatio:
Funeris byłby tak dumny, że cho cho! Jednak Drago nie wiedział, czy Poeta pochwaliłby wampira, bo krążył teraz po zielonych łąkach Niebiańskiej Przystani gaworząc sobie z paroma aniołkami.
Tymczasem Dragosani stał nad dwoma pokonanymi szkieletami. Nie zdradzały żadnych oznak... niczego. Szkielet dracona oczywiście należał do dracona, jednak ten drugi mógł być tak samo ludzki, jak elfi. Anatomicznie te dwie rasy wiele się od siebie nie różnią, a i z innymi po śmierci pomylić je można. Na trzech dużych stołach pozostało niewiele. Ze dwa zawinięte podłużne pakunki, kilka takich samych leżało pod grubą warstwą kurzu kilka metrów za nim, przy jednym z rzędów stojaków.

Dragosani:
Istotnie Drago nie wiedział gdzie teraz przebywał Funeris. I najprawdopodobniej by nie uwierzył, gdyby ktoś mu o tym powiedział. A przynajmniej nie bez substancji wspomagających wierzenie w tak niezwykłe wieści. A właśnie, substancji. Wampir uznał, ze po skończonej walce może się trochę napić. ÂŚwieżo wypita krew przydałaby się, gdyby został ranny, czy coś. Dlatego też schował bułat i odpiął od paska biegnącego na ukos piersi jeden z flakonów. Otworzył go i zaczął sobie popijając krew, rozglądając się wokół. Pił tak sobie, czuł jak jej działanie odświeża jego wampiryczne ciało i rozmyślał. Napotkał dracona i humanoida. Humanoida wziął za człowieka. Ludzie byli najbardziej rozpowszechnieni na świecie, więc byli niejako "rasą domyślną". Jednak wewnętrzny głosik miał rację, to mógł być równie dobrze elf. Albo wyrośnięty niziołek. Drago podszedł do stołu, na którym leżały tajemnicze pakunki. Mogły to być jakieś tajemne artefakty, które ktoś miał stąd zabrać, ale nie zdążył. Albo brudna bielizna. Rozmyślając nad tym Drago dopił krew, wsunął korek w szyjkę buteleczki. Flakon zaś umieścił przy pasku, od którego wcześniej go odpiął. Puste naczynie zawsze się może przydać. Po tym wyciągnął sztylet z małej pochwy przy pasie i zaczął gmerać przy pakunku, próbując delikatnie rozciąć ostrzem materiał i zajrzeć do środka.
// Tracę: 0,3 litra krwi wilka

Funeris Venatio:
Pierwszy pakunek zawierał jakieś pisma, które jednak pod wpływem czasu rozpadły się i zamieniły w skrawki materii organicznej. Niestety.

Dragosani:
Pisma najprawdopodobniej kiedyś były traktatami naukowymi, które zmieniłyby postrzeganie świata jako takiego. Przyczyniłyby się do wielkiego przełomu. Z tym, że to było kiedyś, teraz zaś były tylko kupką dziwacznej masy, która ledwo co przypominała papier. Wampir nie przejął się tym i zaczął sprawdzać ten drugi pakunek. Chociaż nie spodziewał się, że w nim znajdzie cokolwiek innego, ale co tam. Wszystko w imię nowych odkryć!

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej