Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (8/45) > >>

Funeris Venatio:
//Ok.

Drago poszedł więc tam, gdzie powinien. Albo chciał... Albo może nawet chciał i powinien. Nie szedł długo. Dotarł do drzwi wzmocnionych żelaznymi blachami. Drewno zbutwiało, blachy przerdzewiały.

Dragosani:
Widok drzwi w pewnym sensie ucieszył wampira. Drzwi były dobryn widokiem w takim miejscu. Oznaczały, że po drugiej stronie może być coś wartego wysiłku. Wszak po coś ktoś zamykał to przejście! No, chyba, że zamykał jaskinię z jeziorem. Ale tak, czy inaczej, drzwi stanowiły już jakiś postęp. Były solidne. Drewno wzmocnione żelazem. Doskonała robota. Z tym, że "były" solidne. Czas zrobił swoje. Teraz owe drzwi zapewne były tylko bezcennym antykiem kultury staronumenorskiej, albo jeszcze starszej. Lub też jakiejś młodszej, która miała szczęście znaleźć się na tych ziemiach. Dość ciężko było określić wiek. W każdym razie archeolog zapewne piał by z zachwytu na sam widok drzwi. Archeolodzy mieli dziwne pojęcie "skarbów". Drago jednak archeologiem nie był i chciał przejść. Tak więc postanowił wyważyć bezcenne dla archeologii drzwi. Cofnął się lekko, po czym uderzył mocno je ramieniem. Nie używał demonicznej pięści do tego. Uznał, że skoro potrafił zaraz po przemianie zerwać metalowe łańcuchy, to poradzi sobie z tak uszkodzonymi drzwiami.

Funeris Venatio:
//Metalowe łańcuchy?

Dragosani Antares znalazł się w... zbrojowni. Rzędami poustawiane były stojaki na zbroje i oręż. Długie włócznie, ostre miecze, potężne topory; wytrzymałe tarcze, odporne napierśniki i zakrywające wszystko kolczugi... Znajdowałyby się tutaj, gdyby nie to, że zbrojownia na pierwszy rzut oka wydawała się kompletnie pusta. Na stojakach osiadł kurz, pajęczyny pokryły niemal wszystko, a niepotrzebny użytkowy szmelc został pozostawiony w nieładzie w każdym jednym możliwym miejscu tylko nie tam, gdzie powinien się znajdować. Cztery długie na kilkanaście metrów rzędy stojaków stały na środku pokaźnego pomieszczenia. Pod ścianą znajdowały się trzy potężne stoły. Na jednym z nich dało się dostrzec jakby kilka kości.

Dragosani:
Wampir coś czuł, że natrafi na zbrojownię. Może nie za akurat tymi drzwiami, ale w tym kompleksie. Może po prostu uznał, że sam by umieścił tutaj takie pomieszczenie, może po prostu miał przeczucie, że je znajdzie? Tego już się nie dowie nikt. Wszedł do sali, rozglądając się. ÂŻałował trochę, że nie było tutaj broni i pancerzy. Nie liczył, rzecz jasna, że znajdzie cokolwiek zdatnego do użytku. Ale może ich wykonanie pozwoliłoby mu zidentyfikować kto używał tych tuneli? Jednak skoro znalazł tutaj tylko kurz, na razie to pozostawało zagadką. Drago przeszedł przez pomieszczenie, aż dotarł do stołu na którym leżały kości. Chciał im się przyjrzeć. Może zdołałby określić do jakiego stworzenia należały?

Funeris Venatio:
W momencie, gdy Drago zbliżył się do szkieleta, ten się poruszył wstał momentalnie i zaatakował swoim ostrzem znajdującym się na końcu skrzydła. Był to bowiem kościotrup dracona, który zginął tutaj wiele, wiele lat temu. Coś z prawej zaszemrało, również podnosząc się z drugiego stołu.

//1x Szkielet dracona, atakuje swoim szpikulcem na końcu skrzydła.
1x Szkielet, nadciąga z prawej, nie ma broni.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej