Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Dragosani:
Istotnie, bariera zasłaniała tylko wyjście. Albo wejście. Zależnie od punktu widzenia. Drago podszedł więc do krat. I wtedy zrozumiał swój błąd. Wszak za nimi były jeszcze cztery skrzynie, które mógł otworzyć żółtym i zielonym kluczem. Teraz, gdy już ich nie miał, było to raczej trudne. W sumie przedtem nawet nie próbował otwierać ich za pomocą siły, może to coś by dało? Wzrokiem ocenił wytrzymałość skrzyń. Albo próba odzyskania "pomniejszych" kluczy? A może niebieski klucz był zdolny do otworzenia każdego zamka? W sumie biorąc pod uwagę kolor, byłoby to trochę nielogiczne, ale chyba nie szkodziłoby spróbować. Wampir zerknął jednak jeszcze na miejsce, gdzie był piedestał. Tak, aby upewnić się, że nie dałoby się jakoś wydobyć kluczy.
Funeris Venatio:
Niebieski klucz spowodował, że cztery zamknięte skrzynie zapadły się w sobie pod wpływem jakiegoś potężnego zaklęcia. Było to o tyle dziwne i niespodziewane, że ktoś postronny mógłby popuścić w gacie. Dragosani jednak pewnie nie popuścił, chociaż na pewno pluł sobie w wampirzą brodę, że doprowadził do zniszczenia tego czegoś, co się zapewne w środku znajdowało. Gdy wszystkie cztery uległy zniszczeniu, bariera opadła a pióra przybrały znowu blady odcień. Droga do wyjścia z tej komnaty była wolna.
Dragosani:
Zniszczenie skrzyń było raczej niespodziewane. Było to także nieprzyjemną niespodzianką. Wampir pacnął się w czoło. Jak mógł o tym zapomnieć? Widocznie natłok wrażeń i liczne walki za bardzo podekscytowały go i zwyczajnie wyleciało mu to z głowy. No zdarza się. Następnym razem będzie robił notatki, czy coś! Klnąc pod nosem ruszył do sali im. basenu. I tak nie miał tutaj teraz nic więcej do roboty. A może tam uda się coś zdziałać? Zamienił się w nietoperza i poleciał sobie.
Funeris Venatio:
W sali im. basenu Drago ujrzał basen, a jakże. A w basenie tym, jak już wcześniej wampir zauważył, rozciągał się symbol, który był połączeniem wszystkich czterech, które do tej pory odnalazł. Pióro, trzy splecione okręgi, prosta rozeta wpisana w koło i tajemnicze coś, co dało się przeczytać jak Zoso.
U nasady pióra znajdował się otwór, w który można było włożyć pierścień. W centralnym punkcie trzech okręgów również był otwór, do którego pasował pierścień podobnych rozmiarów co ten, który Drago miał na palcu. Na środku litery S znajdowało się miejsce, w które wchodził niebieski klucz. W centrum rozety było wgłębienie, w które również coś wchodziło. Można było domniemywać, że było to coś prostokątnego i podłużnego. Aura Inteligencji Dragosaniego szalała jakby ktoś smagał ją biczem z rozgrzanymi do czerwoności pazurkami, które dodatkowo wydzielały jakąś truciznę. Wampir dobrze czuł, że w głębi tych ruin czai się coś... potężnego.
Dragosani:
No i teraz wampir doskonale widział, że jego błąd uniemożliwi mu dalsze działanie. Brakowało mu po prostu trochę elementów układanki. Z drugiej strony trochę dziwnym było to, że wcześniej nie zauważył tych szczegółów. Może wtedy by przykładał większą uwagę do tego, co już widział. Jednak teraz było już za późno. Może to i lepiej? W głębi ruin siedziało coś potężnego. I Drago nie wiedział, czy chciałby się z tym czymś mierzyć już teraz. Może później, gdy nieco się podszkoli? Już nawet nie próbował używać niebieskiego klucza i pierzastego pierścienia. Nie miałoby to raczej wielkiego sensu. Może powinien nieco pogrzebać w różnych bibliotekach i poszukać informacji odnośnie tych ruin? Może tam by znalazł odpowiedź i wskazówkę co mógłby zrobić dalej? Teraz i tak nie mógł zrobić nic. Chociaż... spojrzał na jeden z filarów otaczających basen. Były kamiennie. I gładkie. Byłoby szkoda, gdyby ktoś coś na nich wydrapał. Wampir wyciągnął sztylet i podszedł do jednego z nich. Tego najbliżej kraty prowadzącej do sali w której walczył London. Wybrał ścianę, która byłaby najbardziej widoczna dla kogoś, kto odwiedziłby te ruiny. Czyli tę od strony basenu. I zabrał się do pracy. Wydrapał sztyletem duży napis "DRAGO TU BYÂŁ". Było mu jednak mało, więc podszedł do kolumny najbliżej drugiej kraty i wydrapał drugi napis. "LONDON PRICE JEST GÂŁUPI". Zadowolony odsunął się o kilka kroków, aby podziwiać dzieło.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej