Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (4/45) > >>

Funeris Venatio:
Kamień przeleciał kilkanaście metrów nim... zniknął. Tak po prostu. Nie było po nim śladu. Nie uderzył w wodę, nie stuknął w ścianę jaskini, ani nawet nie zawisł w powietrzu. Po prostu zniknął.

Dragosani:
- O - stwierdził Drago. Uznał, że taki komentarz będzie odpowiedni do takiego fenomenu. Bo to co się wydarzyło było raczej nietypowe. Drago oczywiście wiedział o portalach i takich tam, wszak to był dość bliski temat dla wielu mieszkańców Valfden. Ale portale z reguły są bardziej widoczne. I nie słyszał o takich pozbawionych jakiś run, kamiennych wrót, obręczy, czy innych sztucznych elementów przepełnionych magią. ÂŻywo zainteresowany znaleziskiem wrócił nad jezioro. Co prawda cały czas był nad jeziorem, ale znów nieco się zbliżył do jego wód. Chciał jakoś zbadać dziwny fenomen. Jednak nie miał wielkiego pojęcia o magii i nie bardzo wiedział jak mógłby go zbadać. Wyciągnął przed siebie demoniczna dłoń i wystrzelił z niej wiązka piorunów. Ciekaw był, czy może w jakimś stopniu napotkany fenomen (tak zaczął to nazywać w myślach) z nimi zareaguje. Nie celował w nic konkretnego. Ot, w przestrzeń ponad wodą.

Funeris Venatio:
Drago podczas podchodzenia do jeziora poczuł pewną obecność. Kiedy podniósł rękę stwierdził, że ta obecność się porusza, a chwilę potem, podczas wysyłania piorunów, zlokalizował ją po swojej lewej stronie. Z prawej zaś, już naprawdę wyraźnie, usłyszał znowu syczenie.

Dragosani:
Drago opuścił dłoń. Teraz zaczynało się robić jednocześnie dziwniej i bardziej zrozumiale. To drugie może tylko odrobinę. Wampir wyczuwał coś, jakby jakąś obecność. Czegoś? Kogoś? Syczenie także było niepokojące. Szczególnie, że teraz było już wyraźniejsze. Ale przynajmniej mógł zlokalizować jego źródło. Mimo to uwagę zwrócił na lewo, w stronę tej obecności. Spojrzał w tamtym kierunku, wypatrując oznak obecności istot astralnych, ukrytych pod płaszczem niewidzialności. Nie wiedział wszak, czy wrażenie obecności pochodzi z nad, czy też spod wody. Gdyby coś niewidzialnego unosiło się nad wodą, mogłoby to w jakiś sposób wyjaśnić zniknięcie kamyka. W międzyczasie położył dłoń na pistolecie i wyciągnął go z kabury. Nie patrząc na niego, opierając się na dotyku i wyczuciu załadował do niego żelazny nabój. Jeśli jest tutaj coś, istota astralna, czy też nie, lepiej było mieć broń w pogotowiu. A żelazo byłoby tylko dodatkowym atutem w starciu z ewentualną zjawą, czy czym tam.

Funeris Venatio:
Nienazwana obecność krążyła wokół Drago, gdy ten nabijał pistolet nabojem. Syczenie oddalił się nad jezioro, po chwili jakby stając gdzieś na środku. Nikt się nie pokazywał, nikt nie atakował, zmysły wampira również wariowały, gdyż powinien coś jednak poczuć. Stał tak przed spokojną już kompletnie taflą, kiedy zewsząd zaczęła zbierać się delikatna mgiełka. Nie było w niej śladów trucizn, czy środków odurzających, przynajmniej tak mogło się wydawać z racji tego, że Drago nie odczuwał żadnych zmian w swoim organizmie, mimo wszystko wzmocnionym przez mutację.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej