Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Dragosani:
Wampir zatrzymał się u wejścia do komory. Widok był całkiem ładny. Same nawisy, stalagmity i stalaktyty tworzyły dość ciekawą kompozycję, a tutaj dochodziło jeszcze jezioro i lśniące kryształy. Powierzchnia jeziora odbijała wszystko to, jakby była lustrem. Nie było tutaj wiatru, który mógłby zaburzyć jego powierzchnię, więc tafla była idealnie gładka. Pomijając może kręgi w wodzie, które rozchodziły się, gdy jakaś kropla spadała do jeziora. Jednak były to mało znaczące zaburzenia powierzchni. Drago podszedł nieco bliżej wody i spojrzał w górę, na kryształy poukrywane w zagłębieniach stropu. Ciekaw był czym one właściwie są. Portem spojrzał znów na jezioro. Ciekawe czy ktokolwiek o nim wiedział, czy tez może jest pierwszą istota inteligentną, która je odkryła? Jeśli tak, to powinien nadać mu chyba jakąś nazwę. Jak dawni odkrywcy różnych wysp i lądów.
- Jezioro Lustrzane - powiedział do siebie. Nazwa całkiem dobrze pasowała, więc tak też postanowił je nazywać. Chociażby w myślach. A kto wie, może i komuś o tym opowie?
Funeris Venatio:
Nazwa została nadana i już na zawsze wszyscy będę głosili, że pod powierzchnią gminy Utamin, bardzo blisko morza, znajduje się jezioro, które odkrył Dragosani Antares i nadał mu nazwę Jezioro Lustrzane. Chujowa nazwa, ale co zrobić? Nic.
Powierzchnia gdzieś po prawej zmarszczyła się wyraźnie, na pewno nie od pojedynczej kropli spadającej z ściany.
Dragosani:
Nazwa była wspaniała i z pewnością zostanie rozsławiona przez całe pokolenia minstreli. Podobnie jak samo jezioro. Drago oczyma wyobraźni widział rzesze ludzi wchodzących do jaskini, wiedzionych pragnieniem ujrzenia tegoż jeziora. Wszak taka nazwa z pewnością przyciągnie każdego! Wampir stał tak chwilę i rozmyślał. Spokój tego miejsca skłaniał do rozmyślań. Nie ma emocji, jest spokój tak jakoś wampir w myślach zacytował kodeks Protektora. I wtedy powierzchnia jeziora została zaburzona. Zupełnie jak spokój tego miejsca. Drago odszedł nieco od wody, coby nie wciągnęła go jakaś macka i zaczął uważnie obserwować jezioro. Coś tutaj było. Lub zdawało się być. Była noc, więc mógł wykryć ewentualne zagrożenie, gdyby takie się pojawiło.
Funeris Venatio:
Nic się nie pojawiło. Zmarszczka z prawej po chwili rozpłynęła się po powierzchni jeziora. Drago czekał jednak tylko kilka sekund by zobaczyć identyczną gdzieś na lewo. I za chwilę jeszcze jedną przed nim, oddaloną o może 30 metrów. Obok niej pojawiła się następna, by znowu woda miała się zmarszczyć tam, gdzie za pierwszym razem. Nic jednak nie wychodziło spod wzburzonej nieznacznie tafli.
Gdzieś głęboko rozległo się nieznaczne syczenie. Dochodziło jakby zewsząd i znikąd.
Dragosani:
Syczenie. Drago zmarszczył brwi. Syczenie było raczej nieprzyjemnym dźwiękiem. Węże syczały i kąsały, co mogło skończyć się zatruciem i śmiercią. Syczały koty, tuż przed rzuceniem się na twarz z pazurami. Syczeć mogły także uwalniane gazy, a te miały nieprzyjemny zwyczaj zatruwania, lub tez wybuchania, jeśli tylko pojawiła się gdzieś iskra. W sumie upadek meteorytu mógł coś tam pod ziemią uszkodzić i uwolnić jakieś podziemne pokłady gazów. Ale miejsce uderzenia było spory kawałek od jeziora i wstrząs zapewne nawet tutaj nie dotarł. Chociaż któż to może wiedzieć? Jednak zmarszczki na wodzie średnio wyglądały na efekt uwalnianych gazów. Raczej na coś innego. Cofnął się kilka metrów w głąb tunelu, którym przyszedł. Podniósł z ziemi jakiś mały kamyk. Następnie rzucił go do wody. Chciał zobaczyć, czy coś się stanie. A oddalenie się nieco od wody, wgłąb tunelu miało dać wampirowi czas na reakcje, gdyby w jeziorze kryło się coś paskudnego. Na przykład jego była teściowa.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej