Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Dragosani:
- ... - skomentował wampir. Czuł się jakby coś robił sobie tutaj z niego żarty. ÂŻeby nie powiedzieć dosadniej. Najpierw zmarszczki na wodzie i syczenie, później znikający kamień, obecność i znów syczenie. A teraz dziwne opary. Co łączyło te wszystkie elementy? Jezioro. Z tym, że i tak niewiele to mówiło. Zmysły wampira istotnie wariowały. Czuł jakby nie był tutaj sam, a jednocześnie nie widział nikogo, ani niczego. A przecież powinien, jeśli tylko coś by się tutaj ukrywało. Nawet za pomocą magicznych umiejętności. Może więc tylko mu się wydawało? Ale niewątpliwie coś się tutaj działo. W sumie mógłby to wszystko olać i wlecieć z jaskini w postaci nietoperza. Ale nie chciał. Przynajmniej nie w tej chwili. Coś się tutaj działo i chciał wiedzieć co to takiego. Nagle schował pistolet do kabury. Impulsem woli zamienił się w nietoperza i przeleciał nad jeziorem. Chciał zobaczyć, czy jest coś po drugiej stronie. No i nieco zdezorientować ową "obecność", której mogło tak naprawdę nie być.
Funeris Venatio:
Gdy tylko wampir zmienił się w nietoperza stracił wzrok, ale zaczął postrzegać echolokacją. A ta działała na takiej zasadzie, że odbijała fale wysyłane przez zwierzę i odbierała je, gdy odbijały się od pewnych obiektów napotkanych na swojej drodze. Dragosani wzbił się więc w powietrze i jego zmysł orientacji podpowiedział mu, że... na jeziorze znajduje się kilka obiektów. Tuż przy brzegu znajdowała się niewielka platforma o nieregularnym kształcie, która jednak była całkowicie niewidoczna gołym okiem, nawet wampirzym. Kawałek dalej, tak żeby móc spokojnie na nią przeskoczyć, znajdowała się druga, położona nieco wyżej nad powierzchnią. I potem następna, jeszcze jedna i jeszcze. Prowadziły w głąb jaskini, zakręcając nieco w lewo i stabilizując swój poziom na wysokości około dwóch metrów nad powierzchnią jeziora. Mgła zaczęła gęstnieć i unosić się, sięgając na wysokość kolan dorosłego ludzkiego mężczyzny.
Dragosani:
// Nie jestem pewien, czy taka niewidzialność obiektów działałaby na Bestię :/
Nietoperz, gdy tylko zdał sobie sprawę z obecności tych platform, zaczął lecieć za nimi. Chciał sprawdzić gdzie właściwie prowadzą. Gdzieś prowadzić musiały, wszak po coś tutaj stały. Nie wracał na razie do wampirzej formy, lot był łatwiejszy i szybszy, niż bieg i skoki.
Funeris Venatio:
Nietoperz leciał tak aż dotarł do tej części jeziora, której nie widział z brzegu. W ścianie jaskini mniej więcej na wysokości platform znajdował się otwór w skale, wysokości jakichś 2 i pół metra, szerzy o kilkadziesiąt centymetrów. W tej chwili dostęp do niego był zasłonięty częściowo przez skalne nawisy powstałe w tamtym miejscu. Nietoperz nie będzie jednak miał żadnych niedogodności podczas pokonywania tej przeszkody.
Dragosani:
Drago w postaci nietoperza mknął szybko przez mrok jaskini. Teraz już średnio się musiał przejmować oparami, syczeniem i niewidzialną obecnością, skoro znalazł niewidzialną ścieżkę. "Widział" ja wyraźnie, kolejne platformy. "Widział" w sposób całkowicie niezrozumiały dla ludzi i istot im podobnym. W końcu doleciał do czegoś, co dawno temu musiało być przejściem. Bardzo dawno temu, o czym świadczyły wapienne sople. Platformy i przejście musiały być naprawdę stare. Wampir wleciał pomiędzy nawisy i przeleciał na ich drugą stronę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej