Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (2/45) > >>

Funeris Venatio:
Ciemność. Drago oczywiście widział w ciemności, do tego pod postacią nietoperza mógł używać echolokacji. Grota była jak najbardziej stabilna, wampir mógł do niej bez problemów wlecieć, chociaż z wejściem mogłoby być już trudniej. Meteoryt był niewielki, na pewno nie większy niż pięść. Gdyby było inaczej, to Drago pewnie by nie miał siły latać pod postacią nietoperza, a i krater uderzeniowy miałby zdecydowanie większe rozmiary.
Jeden główny korytarz tej jaskini ciągnął się kilkadziesiąt metrów w głąb lądu, łagodnie opadając. Potem był już tylko zakręt w prawo, zza którego nie dostrzegał niestety nic.

Dragosani:
Drago pomknął więc w dół. I jako mały, latający ssak, zniknął w wybitym przez meteor otworze. Wszak nie ma nic bardziej relaksującego, niż badanie skał spadających z nieba i podziemnych grot. Wylądował na skalnym podłożu groty i wrócił do wampirzej postaci. Z ciekawością zerknął na resztki meteorytu, bo przecież jakieś musiały być. Z tego co wiedział, mogły być całkiem cenne. Oczywiście mogły się rozpaść na tak małe fragmenty, że znalezienie ich graniczyłoby z cudem. Ale sprawdzić nic nie szkodziło.

Funeris Venatio:
Meteorytu jak na razie nie było nigdzie widać. Może przebił się gdzieś głębiej, albo naprawdę rozpadł na maleńkie kawałki - tego Drago nie wiedział, bo nawet sam narrator nie był jeszcze pewien. Taka tam dziwna przypadłość...

Dragosani:
Nie znalazłszy odłamków meteorytu, Drago rozejrzał się po jaskini jako takiej. Znajdował się w tunelu, który biegł w głąb lądu. I zdawał się nieco opadać w dół. Oraz zakręcać kawałek dalej. Wampir ruszył więc tym tunelem. Bo to przecież zrobiłby każdy na jego miejscu, prawda? Niemal mimowolnym ruchem dłoni sprawdzić, czy broń gładko wysuwa się z pochwy. Aż za dobrze wiedział, że po podziemiach mogą skrywać się różna paskudne istoty. Właściwie nie wiedział dlaczego postanowił zbadać jaskinię, chyba ze zwykłej ciekawości.

Funeris Venatio:
Drago szedł tak dłuższą chwilę, pokonując przynajmniej z półtorej kilometra. Tunel raz zakręcał, to ciągnął się długo prosto, by znów zakręcić. Przestał się obniżać, chociaż Drago nie miał zielonego pojęcia jak głęboko się może znajdować. Z kamiennego sufitu znjadującego się coraz wyżej i wyżej kapały krople wody, ściekając z niewielkich stalagnatów. Drago wreszcie dotarł do sporej komory z mnóstwem nawisów i wapiennych narośli na podłożu i sporawym jeziorkiem. Było ono podświetlane przez jakieś niezidentyfikowane kryształy wetknięte gdzieś u powały.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej