Tereny Valfden > Dział Wypraw
Mieszając się z błotem
Egharod:
// Jaka jest mniej więcej pora dnia?
Nasz młody przyjaciel ruszył w stronę właściciela. Usiadł wygodnie przy blacie i położył na nim obie dłonie.
- Witaj, dobry człowieku. Zjadłbym coś i się napił. Co możesz mi zaoferować? - Zapytał, uśmiechając się szczerze. Nogi majtały mu w powietrzu jako, że krótki był i nie sięgał nimi do podłogi.
Anette Du'Monteau:
//: Mamy popołudnie wczesne.
-ÂŚwieża ryba z naszego jeziora, a do tego pieczone ziemniaki. Jeśli sobie pan życzy to znajdzie się i jakaś okrasa. A do picia rzecz jasna wino albo piwo. Wedle gustu. - odpowiedział karczmarz.
Egharod:
- Och! Ryba i ziemniaki w zupełności mnie satysfakcjonują. Dodaj do tego kufel piwa i starczy. - Rzekł, rozglądając po karczmie i czekał na wykonanie zamówienie. Dopiero jak mógł się już dobrać do żarełka, zagadał ponownie do maurena.
- Dzieje się tu u was co ciekawego? Podróżuję i zastanawiam się, jakich miejsce w okolicy powinienem unikać. - Zapytał od niechcenia, pochłaniając pierwsze kęsy ryby, przy czym uważał, by żadna z ości nie trafiła do jego gęby.
Anette Du'Monteau:
-Jakbym miał być szczery to każdego miejsca gdzie są ludzie. - zaśmiał się. -A tak po prawdzie to większość rzeczy tutaj jest pod stałą obserwacją, więc chyba nie jest tak źle. Na trasie się pewnie spotka jakiś bandziorów. W końcu nie tak daleko mamy Atusel, więc ludzie z towarem jeżdżą.
Egharod:
Niziołek również się zaśmiał, przerywając na moment jedzenie.
- A słyszałem coś na temat pobliskich mokradeł. Jeden z tutejszych mówił, że podobno tam straszy, a ludzie nie wracają stamtąd. Gdzie one są? Wolałbym tam nie zbłądzić w czasie mojej wędrówki. - Spytał mimochodem, biorąc na widelec kolejną porcję jedzenia. Ukradkiem sprawdzał, czy aby przypadkiem ktoś się nie interesuje za nadto jego rozmową.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej