Tereny Valfden > Dział Wypraw

Schodami do nieba #1

<< < (15/19) > >>

Zariel:
Artefakt rozbłysnął oślepiając Funerisa, gdy anioł ponownie mógł spoglądać na świat zdał sobie sprawę, że nie znajduje się już w Niebiańskiej Przystani. Funeris stał pośrodku jałowego pustkowia, z gór w oddali sączyła się lawa, zaś wyziewy siarki i gazów z okolicznych szczelin poniewierały płuca gorzej, niż najgorszy tytoń jaki można było kupić o tej porze w portowym Atusel.

Funeris Venatio:
Funeris nie wiedział, co to za miejsce. Nie poznawał go ani trochę, nie potrafił dopasować do niczego, co do tej pory widział, ani nawet o czym czytał. Pustkowie raziło swoja surowością, dusiło niemiłosiernie, odbierając dech w zdrowych przecież płucach. Ignis Terra? Może i tak. Otchłań? Czy tak ona właśnie wygląda? Tego nie wiedział, ale wykluczyć też nie mógł. Pewnym było, że jest to pewnego rodzaju test, może wizja. Na pewno artefakt zareagował na jego słowa. Co dalej? Rozejrzał się wokół, szukając jakiegoś punktu zaczepienia, próbując określić cokolwiek.

Zariel:
Funeris zauważył dwie sylwetki majaczące się daleko na horyzoncie. Zaabsorbowany tym co do tej pory mówiła do niego Zariel nie zwrócił uwagi na anielskie skrzydła, które majestatycznie mieniły się na jego plecach w intensywnym, pustynnym słońcu.

Funeris Venatio:
Poeta nie wiedział dalej, co ma o tym wszystkim myśleć. Gdzieś daleko przed nim, na linii horyzontu, pośród wszystkich oparów i wyziewów, dostrzegł jakąś postać. Po chwili nawet uznał, że są to dwie postacie, jakby stojące, czy idące obok siebie. Nie widząc innych opcji, rozejrzał się wokół siebie i postanowił, że ruszy w tamtym kierunku. W płucach rwało go, lecz podczas patrzenia za siebie zaskoczony... poczuł swoje skrzydła. Piękne, rozłożyste, o śnieżnobiałych piórach, iście anielskich. Przez chwilę stał tak skonfundowany, nie wiedząc co począć. Sprawdził które mięśnie i które połączenia w mózgu odpowiadają za koordynację nimi. Po chwili odnalazł odpowiednie złącza i mechanizmy, przejmując kontrolę nad swoim własnym ciałem. Spróbował wzbić się w powietrze, uderzając kilkakrotnie w sposób, jaki widział u Zariel, czy Kinari. Kiedy po chwili nabrał wprawy i zrozumiał jak to się robi, ruszył w kierunku dwóch tajemniczych postaci. Lecąc.

Zariel:
Zbliżywszy się do postaci Funeris dostrzegł w sylwetkach Urzjel i Markunnra. Anielica klęczała przed demonem na kolanach. Mroczny Pan namaszczał jej czoło krwią.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej