Tereny Valfden > Dział Wypraw
Schodami do nieba #1
Funeris Venatio:
--- Cytuj ---Nazwa wyprawy: Schodami do nieba #1
Prowadzący wyprawę: Isentor/Zariel
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: możliwość przystąpienia do awansu na anioła
Uczestnicy wyprawy: Patricia de Drake, Funeris Venatio
--- Koniec cytatu ---
Część oficjalna poprzednich awansów zakończyła się przed momentem. Nowo mianowani paladyni Bractwa ÂŚwitu rozeszli się do swoich obowiązków, król Isentor I udał się do swoich tymczasowych komnat przed powrotem do stolicy, więc w Kapitularzu - nie licząc kilku osób - pozostali tylko Patty, Funeris i Zariel. Anielica kazała im się do siebie zbliżyć, więc obydwoje postąpili kilka kroków do przodu, oczekując jakiejś akcji ze strony niebiańskiej wojowniczki.
Zariel:
Zariel zbliżyła się do świętych mścicieli, przyłożyła obojgu dłoń z wyciągniętymi dwoma palcami. Wskazującym i tym, którego zwykliśmy używać do mniej serdecznych ekspresji. W mgnieniu oka znaleźliście się na Zielonych równinach. Było to dobrze wam znane miejsce. Zariel widocznie upodobała sobie teren wielkiej krwawej bitwy, jako idealne miejsce do zabierania was, by porozmawiać o pokoju i bogu. O ironio. Niemniej jednak po przełknięciu krajobrazów postanowiliście skupić się na tym co anielica ma dla was do przekazania.
- Tylko nieliczni dostępują tego zaszczytu. Niewielu śmiertelnych widziało go na oczy, tym którym było to dane odebrano niechybnie ziemskie życie.
Anielica sięgnęła do pasa po wylany ze złota instrument przypominający trąby. Jak na ten instrument posiadał o wiele większe gabaryty niż przeciętny model. Trąbka zaś w dziwny sposób łączyła się z ustnikiem przypominając muszlę ślimaka. Zawyła w instrument wydając majestatyczny ton, przypominający ryk rogu myśliwskiego.
Funeris Venatio:
Funeris nie był zaskoczony widokiem Zielonych Równin. Uznał, że po prostu ten krajobraz i rys historyczny, który się za nim kryje lepiej pozwala ukazać pewne alegorie, czy zależności. Na słowa anielicy Poeta odpowiedział:
- Czym jest ziemskie życie w obliczu posługi u boku istot stworzonych przez samego Zartata?
Patty:
Wrażenie przeniesienia się na Zielone Równiny było nieuchwytne, jak gdyby w jednym momencie byłam w kapitularzu, a w następnym wiele mil dalej. Nie wnikając głębiej w tajniki tej magii po prostu przysłuchiwałam się słowom Zariel, czekając na ciąg dalszy.
Zariel:
- Wszystkim.
Z niebios runął nieopodal słup żywego ognia, który wypalił w trawach wypełniony runami okręg. Pośrodku, którego stała skrzydlata postać skąpana w dymie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej