Tereny Valfden > Dział Wypraw
Schodami do nieba #1
Funeris Venatio:
Kiedy już wylądowali Funeris rozejrzał się wokół. Nie miał najmniejszego pojęcia gdzie się znaleźli, chociaż oczywiście mógł kilka rzeczy przypuszczać. Kaplica? Zdecydowanie kaplica Zartata, gdyż gdzie indziej mieliby się udać? A co to za miejsce? Niebiańska przystań, zdecydowanie. To właśnie tam mieli się znaleźć. Wszystko wydawało się tak ziemskie, że aż zbyt banalne. Marmur przez moment stwarzał wrażenie zbyt nierealnego, by być prawdziwym. Mimo wszystko to wszystko jednak działo się naprawdę, nawet wchodzący do pomieszczenia Nelachel był jak najbardziej prawdziwy.
Nelachel:
Nelachel okrążał was powtarzając jak mantrę słowa dracońskiego mędrca z traktatu o domenach.
- Nie ma emocji, jest spokój. Nie ma ignorancji, jest wiedza. Nie ma namiętności, jest pokój. Nie ma chaosu, jest harmonia. Nie ma śmierci, jest życie.
Funeris Venatio:
- Mamy się stać postaciami, które to wszystko ucieleśniają? Spokój, wiedzę, harmonię, esencję życia? - ośmielił się odezwać Poeta.
Nelachel:
- Tym jest anioł. Tysiące lat temu, nasz Pan ostatkiem sił zwrócił się do jeszcze jednej, śmiertelnej istoty. Jego słowo powołało do służby najwyższego spośród nas. Narodził się Elorchajos. Dziś stoję tu prze wami w jego imieniu powierzając wam święty płomień Pana naszego Zartata.
Nelachel włożył dłoń, na której płonął płomyk przez pierś astralnej formy Funerisa. Po chwili to samo uczynił z Patric. Płomień rozpłynął się w smugach manifestacji astralnych rozpalając ich barwy. Poczuliście nagły przypływ siły, a waszych pleców wystrzeliły wiązki energii magicznej, które zaczęły formować się w skrzydła.
Funeris Venatio:
Uczucie towarzyszące wyrastaniu skrzydeł w prost z ludzkiej duszy było co najmniej dziwne i na pewno niecodzienne. Niematerialna esencja ciała Funerisa dostała potężny zastrzyk energii, który przelewał się przez wszystkie zakamarki jego jestestwa. Wypełniała każdy kąt i zaczęła gromadzić się gdzieś z tyłu, tworząc coś, co przeradzało się w skrzydła.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej