Lucas nie miał wiele czasu na reakcję. Jeden z jegomości, którzy schodzili ze schodów został na pierwszych stopniach, podczas gdy inni schodzili na dół. Paladyn nie widział go zza zakrętu, słyszał za to dwie postaci schodzące, co mogło mu pozwolić przypuszczać, że wszyscy idą. Jako że do schodów nie było daleko, to Wielki Kanclerz nie zdążył zareagować. Ten z tyłu też niemal od razu zawrócił, wyciągając swój miecz i atakując zakonnika w głowę głowicą owej obroni. Lucas runął jak długi na posadzce, podtrzymywany przez tego, który został w awangardzie.
..........
Lucas ocknął się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Nie miał na sobie zbroi, nie miał również przy sobie żadnego z elementów uzbrojenia. Siedział na jakimś niewygodnym i rozklekotanym krześle, ręce miał związane z tyłu i przywiązane do jednego ze szczebelków.