Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu zaginionego słowa
Lucas Paladin:
Lucasowi nie umknął widok przestraszonej kobiety, dało się to wyczuć na kilometr. Postanowił więc nie peszyć gospodyni, zszedł z konia i poklepał Tancerza, aby go nie płoszyć.
- Nie lękajcie się, dobra kobieto! - powiedział pewnie - Jestem Lucas Paladin, Marszałek Koronny i Wielki Kanclerz Bractwa ÂŚwitu. Twoi chłopcy zaprosili mnie do Was na strawę, ponoć najlepsze ryby można u Was dostać. Poza tym miałbym też kilka pytań. Przyjmiecie mnie w gościnę?
Funeris Venatio:
- Gość w dom, bogi w dom. - Kobieta otrzepała fartuch i zaprosiła mężczyznę dalej, w stronę wejścia. Akurat znad plaży nadciągał rosły mężczyzna, który niewątpliwie był mężem kobiety. Stanął przed Lucasem i przywitał się, przedstawiając jako Lech.
- Co Cię sprowadza w nasze strony, panie?
Lucas Paladin:
- Bądź błogosławiona, niewiasto. Niech boski Zartat Ci wynagrodzi Twą hojność. - Lucas skierował też swoje pozdrowienie do mężczyzny, Lecha, jak przed chwilą się dowiedział. Wyciągnął prawicę i solidnie, po męsku uścisnął dłoń głowy rodziny.
- Wysłano mnie z misją do miasteczka Utamin, tam zmierzam. Powiedzcie mi, dobry człowieku. Dokąd trafiłem? Bo zdaje się, że straciłem swoją orientację w terenie.
Funeris Venatio:
- Utamin jest dalej na północ. Tam często jeździmy na targ sprzedawać nasze wędzone ryby i inne artykuły, które uda nam się wyprodukować. A ta osada? Różnie na nią mówią. Raz jest to Rybka, raz Fiszys. Czasem nawet, wybaczy pan bezpośredniość, To Zadupie Nad Morzem. - Lech wskazał drzwi do chałupy i gestem zaprosił do środka.
Lucas Paladin:
- Rozumiem. - Lucas, udał się za gospodarzem do wnętrza i zasiadł przy stole. Tarczę oparł o krzesło, miecza i buzdygana się jednak nie pozbywał. Różnie bywało w takich miejscach.
- Słyszałem, że w Utamin dzieją się ponoć jakieś dziwne rzeczy. Prawda to? - Lucas próbował wypytać wieśniaków. Wszak gościli już w Utamin i na pewno są "na czasie" w tych sprawach.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej