Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu zaginionego słowa
Funeris Venatio:
Lucas wybrał raczej kiepsko. Koń nie widział gdzie stąpa, ziemia była rozmoknięta, niesprawdzona i niebezpieczna. Co rusz jakieś małe zwierzątko płoszyło wierzchowca, który nie miał pojęcia, gdzie trafiają jego kopyta. Tempo podróży spadło drastycznie, a pęciny konia zaczynały drżeć. Tancerz co rusz chrapał na otoczenie i wierzgał dużym łbem.
Lucas Paladin:
Lucas poklepał konia po pysku, aby go uspokoić. Chociaż wiedział, że na tym terenie to nic nie pomoże. A nie mógł zostawić go samego. Tym bardziej nie wiedział jak daleko jeszcze przyjdzie mu jechać. A pieszo przechodzić 15 kilometrów, to jest strata czasu. Cofnął konia do traktu i popędził w kierunku północnym. Być może gdzieś tam, znajdzie jakieś rozstaje, które poprowadzi go przez rzekę, na zachód.
Funeris Venatio:
Ano i trakt północy był tym, czego Lucasowi było potrzeba. Przejechał jakieś 10 kilometrów, gdy natrafił na odnogę skręcającą żwawo na zachód, czyli dokładnie tam, gdzie jemu było spieszno.
Lucas Paladin:
Nie czekając, pociągnął za lejce i skierował Tancerza w zachodnią odnogę. Sięgnął do pochwy po miecz, drugą natomiast trzymał się grzbietu pędzącego konia. Musiał być ostrożny, nie mógł się dać zaskoczyć kolejny raz.
Funeris Venatio:
Lucas wdarł się w ląd mniej więcej tyle, ile potrzebował, czyli te 15 km. Szlak i tak zakręcał w dogodnym dla niego kierunku, więc nie musiał podejmować żadnych trudnych wyborów. Szkopuł jednak w tym, że gdy wyjechał na równinę, ujrzał w oddali cztery kępki drzew. Wszystkie z daleka wyglądały podobnie. Trakt był świeżo zryty kopytami końskimi. ÂŚlady prowadziły do zagajnika numer 1, tego zaraz po prawej. Nieco dalej, również po prawej, był zagajnik numer 2. Z lewej znajdowały się numerki 3 i 4. Z takiej odległości, w jakiej rycerz się znajdował, wiedział mniej więcej tyle, że drzewa gęstymi kępami okalają jakby polankę, było tak w każdym z przypadków.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej