Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poza granicami
Anette Du'Monteau:
//: Sztylety:
6x Nazwa broni: Uszkodzony sztylet bandyty
Rodzaj: sztylet
Typ: jednoręczny
Ostrość: 23
Wytrzymałość: 30
Opis: Wykuty z 0,62kg stali Valfdeńskiej o zasięgu 0,3 metra, uszkodzony.
Wtem znów w oddali dało się słyszeć kroki i rozmowy. Nie trzeba było długo czekać żeby z zarośli wyłoniła się kolejna grupa bandytów. Ci jednak byli lepiej uzbrojeni oraz przybyli w większej liczbie. Dokładniej było ich 5. Dwójka słabszych niosła coś razem. Widocznie było ciężkie.
2x Ochroniarz
2x Bandyta
1x Przywódca bandytów
Samir:
Widząc nadciągających bandytów mauren zawahał się. Mógł wyjść do nich i zacząć z nimi pertraktować, wszak pamiętał, że poprzednia grupka czekała na inną, o wdzięcznej nazwie Górskie Węże. Nie był jeszcze pewien, co zrobi, miał w ręku naładowaną kuszę i bandytów na celowniku. Ale miał też mieszek z grzywnami, które zabrał z rąk martwego bandyty.
Raz się żyje, stwierdził jedynie Samir i posłał bełt prosto w pierś przywódcy szajki. ÂŻelazny grot zgruchotał mostek, wbijając się w serce. Mężczyzna padł jak rażony gromem. Zabójca schował się za drzewem i zaczął naciągać kuszę jeszcze raz.
Anette Du'Monteau:
Przywódca padł niemal od razu. Ochroniarze po krótkiej chwili dezorientacji chwycili za swoje kusze rozglądając się bacznie. Słabsi bandyci odłożyli swój ładunek i również złapali za broń. Nerwy zaczęły Tobą targać. Widziałeś jak celowniki kusz przesuwają się po otoczeniu. Nagle usłyszałeś świst i jęk...Jeden ochroniarz miał sterczącą z gardła lotkę. Drugi chwilę potem dołączył do niego z pociskiem w sercu. Zostali jedynie słabsi mężczyźni. Nie wiedzieli czy mają porzucić ładunek i uciec czy zostać i pilnować.
Samir:
Zdziwiony mauren obserwował, jak reszta grupy bandytów umiera od obcych strzał. Uśmiechnął się pod nosem, załadował kuszę i wystrzelił w stronę jednego z pozostałych bandziorów, trafiając idealnie w skroń, czaszka rozpadła się niczym dojrzały arbuz. Wtedy mauren dobył katany i wyszedł z zarośli, zastanawiając się, czy jego też nie dosięgnie strzała. Na to jednak nie miał wpływu.
Anette Du'Monteau:
Strzały nie pomknęły w twoją stronę. Miast tego zrobił to ostatni z ocalałych. Rozumiał że nie ma szans wydostać się stąd żywy więc postanowił zabrać kogoś z sobą. Trzymając oba sztylety rzucił się do ataku.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej