Tereny Valfden > Dział Wypraw

Poza granicami

(1/12) > >>

Samir:

--- Cytuj ---Nazwa wyprawy: Poza granicami
Prowadzący wyprawę: Anette Du'Monteau
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: przynależność do Krwawych Kruków
Uczestnicy wyprawy: Samir
--- Koniec cytatu ---

Lato było już na wykończeniu, gdy mauren postanowił przejść się po ulicach miasteczka Sinliar. Nie było jeszcze późno, jednak nadciągający wieczór był łatwo dostrzegalny, niebo powoli barwiło się szkarłatem. Mauren, gdy tylko zamykał oczy, również tę czerwień widział i czuł się, jakby to krew lała mu się po wewnętrznej stronie powiek. Odetchnął głębiej i wszedł w boczną, węższą uliczkę, nieco dalej od ciżby. Już spokojniejszy ruszył dalej, wzrok miał niemal natarczywy, jak gdyby szukał zwady.

Anette Du'Monteau:
Twój wzrok wtedy trafił na dość zwyczajnego jegomościa. Nie wyróżniał się niczym szczególnym poza tym, że na jego ramieniu siedział jastrząb. Był to rzecz jasna James Scutto, często nazywany po prostu Jim. Po jego prawej szedł dość potężnie zbudowany człowiek dzierżący w rękach wielką kuszę i kopcący w ustach coś podłużnego, a po lewej kroczyła długowłosa dziewczyna z muszkietem i czymś w rodzaju okularów. Jimowi nie umknął karwasz, który miałeś na ręku.
-Ej ty! Nudzisz się może? - spytał Scutto.
-Zostaw go James, to pewnie jakiś żółtodziób... - odezwała się kobieta. Duży kolega jedynie przekręcił w ustach dymiący przedmiot.

Samir:
- Niezły jastrząb - zauważył Samir, patrząc na ptaka. Po kilku godzinach bez mówienia jego głos był zachrypnięty i nieprzyjemny, odkalsznął i rozłożył bezradnie ręce - ÂŻółtodziób, powiesz, a ja po prostu roboty nie mogę znaleźć, w siedzibie żadnego "pracodawcy" nie widziałem, a pieniądze z nieba nie lecą. Zatem można powiedzieć, że się nudzę.

Anette Du'Monteau:
-No to mam coś dla Ciebie. Jeśli jeszcze nie wiesz to jestem Jim. Ten duży to Bychus, a ta zadziorna to Trova. Odpowiadam za oddział patrolujący okolice miasta i granice Kruczego Wału. I tylko za to. Problem polega na tym, że zauważyliśmy pewne ruchy na północnym zachodzie. Niestety wykraczają one poza nasz obszar. Musimy siedzieć tutaj. Pojedziesz więc do Toniusa na Wale i dowiesz się czy on też to widział. Jasne?

Samir:
- Jak słońce - mauren zachował idealny spokój, ale zastanawiało go jeszcze ciągłe traktowanie go jak idioty albo upośledzonego tylko z powodu tego, że jest na tej wyspie stosunkowo niedługo. Mogłoby go to nawet bawić - To ja się będę zbierał.

Po tym wylewnym pożegnaniu Samir ruszył w stronę północno-zachodniej części muru. Nie mógł się nadziwić jednocześnie zmyślności inżynierów, którzy w tak krótkim czasie zdołali postawić tak monumentalne założenia obronne, a także tajemniczemu osobnikowi, który był w stanie wyłożyć taką sumę. Sens istnienia tego muru póki co umykał jego zdolności pojmowania, wszak nie było wyraźniejszej flary sygnałowej dla potencjalnego przeciwnika. Mauren miał nieco inny pogląd na organizację podobnego klanu zabójców, ale póki nie miał zbyt wiele do gadania, nie wychylał się. Spokojnie szedł w swoją stronę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej