Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poza granicami
Samir:
Bandyta musiał być chyba głupi, by dwa, krótkie sztylety przeciwstawiać umiarkowanie długiej katanie. Mauren niemal mu współczuł, pewnie żywiłby to uczucie, gdyby mógł. Również skoczył do przodu, w ostatniej chwili inaczej stawiając stopę, przeszedł bokiem, zawirował w piruecie, tnąc przez gardło. Wytłumił bieg, po ostrzu katany ściekała krew, powoli kapiąc na ziemię. Bandyta upuścił sztylety i przyłożył w agonalnym geście dłonie do rozciętego od ucha do ucha gardła.
Samir rozejrzał się, szukając wzrokiem nieznanych mu jeszcze sojuszników.
Anette Du'Monteau:
Z leśnej gęstwiny wyszedł wysoki mężczyzna ubrany w skóry i zielony materiał. Na twarzy nosił maskę wyrzeźbioną chyba z drzewnej kory. Na głowę miał założony kaptur ale i tak było widać wystające uszy. Przy sobie miał długi łuk, a przy pasie dwa paskudnie zakrzywione sztylety. Widziałeś też czerwone wstęgi przepasujące elementy jego odzienia.
-Niezbyt bezpiecznie tak samemu stawać naprzeciw dobrze uzbrojonym bandytom. - odezwał się dźwięczny głos.
Samir:
- Masz rację, poniosło mnie. Dzięki za pomoc.
Po tych słowach mauren podszedł ładunku, który nieśli bandyci, oglądając go uważnie.
Anette Du'Monteau:
-Nie ma za co. Powiedzmy, że kręciłem się w okolicy i odwiedził mnie ten kolega. Elf wskazał na jastrzębia, który znów zasiadł na drzewie ponad waszymi głowami. -Będziesz musiał też podziękować Jimowi. Pomóc ci z tym? Wygląda na ciężkie. I co to u diabła jest? A pytanie najważniejsze co ty tu robisz?
ÂŁadunek okazał się skrzynią wyposażoną w zwyczajny zamek. Widocznie w środku było coś za co poprzednia grupa miała zapłacić i czego bardzo potrzebowała. Prawdopodobnie potrzeba było to kryć lub izolować od niechcianych rąk.
Samir:
- Jim mnie przysłał. A może Tonius? W zasadzie obaj. Miałem sprawdzić te tereny, dostrzeżono tutaj niepożądane ruchy. No i trafiłem na tych łebków - Samir wskazał zwłoki walające się na drodze, litościwie dla elfa odpuścił sobie wspomianie o poprzednich - A ta skrzynia? Nie mam pojęcia, co to jest. Ale pomoc chętnie przyjmę, nie wygląda na lekkie. Tylko wezmę sobie parę rzeczy, im już nie będą potrzebne.
Mauren podszedł do zwłok i zabrał dwa pistolety przywódcy, a ochroniarzom dwa mithrilowe miecze. Dobrej jakości metal był cenny. Zabrał też sakiewkę z amunicją i sprawdził, czy nie mają złota.
- To co, idziemy? Pewnie Tonius będzie chciał zobaczyć tę skrzynię.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej