Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poza granicami
Anette Du'Monteau:
Ostatni z bandziorów sięgnął po swój miecz i sztylet. Mierzył cię chwilę gniewnym wzrokiem, a następnie zaatakował klingą tnąc z prawej, by natychmiast potem dźgnąć sztyletem.
Samir:
Dobyta ze świstem klinga zamigotała w delikatnym świetle lasu, mauren momentalnie odskoczył do tyłu, gałązki leżące na ściółce złamały się z trzaskiem. Zacisnął dłonie na rękojeści, natarł wściekle, zadźwięczały skrzyżowane ostrza, mauren musiał już wirować w piruecie, unikając pchnięcia sztyletem, poszedł bokiem, tnąc od dołu, przeciwnik zasłonił się rozpaczliwie. Samir gładko odciął ponad połowę miecza oponenta, doskonałej jakości stal przeszła przez mosiądz jak przez masło. Wyszczerzył się odruchowo, szedł dalej, odskoczył w bok, unikając kolejnego, zdradliwego sztychu i ciął znad ramienia, prosto w nadgarstek, odrąbana dłoń opadła na ziemię, wlokąc za sobą warkocz krwi. W zaciśniętych palcach ciągle tkwił sztylet. Upojony krwią urodzony morderca już był przy nim, szerokim cięciem w brzuch otworzył szeroką ranę, wypuszczając jelita. ÂŚmiertelnie okaleczony bandzior padł na kolana, kikiut rany krwawił obficie, drugą ręką próbował zatrzymać wypływające wnętrzności. Mauren spokojnym ruchem odchylił jego głowę, po czym wbił ostrze katany prosto w gardło.
Gdy już bandyta był martwy, Samir podszedł do ostatniego bandyty, leżącego na ziemi z bełtem w brzuchu. Zabójca nie wiedział, ile dokładnie może pożyć, dlatego dla pewności przeciął mu gardło. Wyszarpnął z rany bełt, sprawdzając, czy nadaje się jeszcze do użytku, znalazł kuszę, po czym zabrał się za przeszukiwanie ciał i zaciąganie ich w krzaki, by ściągnąć je z widocznej ścieżki.
Anette Du'Monteau:
Przy bandytach nie znalazłeś wiele. Nic ponad ich rynsztunek. Za to w mieszku, który miał jeden z nich było 100 grzywien. Po walce cała okolica wyciszyła się. Można było jedynie usłyszeć skrzeczenie ptaków. Gdzieś nad drzewie nad Tobą wylądował jastrząb. Przyjrzał ci się, wydał z siebie charakterystyczny pisk i odleciał.
Patty:
//nie to konto :/
Samir:
Mauren schował wszystkie zdobyczne sztylety i spojrzał na ściółkę, przypominając sobie o ostatnim. Odcięta dłoń wciąż leżała na liściach, w zaciśniętych palcach lśniła stal sztyletu. Samir podszedł, wyciągnął broń i zamaszystym kopniakiem posłał kończynę w krzaki. Zamaskował swoje miejsce zbrodni, zabrał złoto i wrócił do swojej poprzedniej kryjówki. Nie mając odpowiedniej wiedzy, zamaskował się tak, jak potrafił i patrzył po okolicy, czekając na kolejnych przybyszów. Wszak zamordowani przed chwilą bandyci na kogoś czekali, a Samir chciał wiedzieć, na kogo.
//Zabieram 6 sztyletów, prosiłbym o poprawne statystyki.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej