Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poza granicami
Anette Du'Monteau:
Strażnicy przepuścili cię bez większego problemu. Widać zostali poinformowani odpowiednio szybko przez Toniusa. Przed tobą roztaczał się widok wyciętej części lasu. Pozwalało to zwiększyć widoczność strzelców na murze, a pozostawienie go w pewnej odległości również maskowało i stanowiło element obronny.
Samir:
Zaraz po opuszczenia miasta mauren odetchnął, wciągając do płuc chłodne, przedjesienne powietrze. Lato powoli zmierzało ku końcowi, co było czuć. Samir wypuścił powietrze, mały obłoczek pary uwolnił się z jego ust, mężczyzna potarł jeszcze dłonie i ruszył dalej, dalej trzymając się wyznaczonego kierunku.
Anette Du'Monteau:
Zaszedłeś do okolicznego lasu. Widać było pewne ścieżki uczęszczane przez ludzi, jak i takie które dawno zostały porzucone. Drzewa wciąż posiadały swe liście w całej okazałości, więc widoczność było nieco ograniczona. Idąc tak przez te tereny usłyszałeś hałasy.
Samir:
Słysząc hałas, mauren uniósł głowę niczym pies gończy i zamarł w bezruchu. Gdy już do jego uszu nie docierały żadne niepotrzebne dźwięki, był w stanie skupić się na źródle nowego dźwięku i mniej więcej określić jego źródło. Nie był wampirem, nie posiadał wyostrzonych zmysłów, dzięki którym mógłby prawdopodobnie zlokalizować wydających niepokojące dźwięki ludzi co do metra. Nie można mieć wszystkiego, wzruszył ramionami i ruszył w kierunku hałasu, unosząc prawą rękę i kładąc ją na rękojeści katany.
Anette Du'Monteau:
Dźwięk był teraz wyraźniejszy. Słyszałeś ludzkie głosy oraz trzask łamanych gałęzi. Najprawdopodobniej ktoś przemieszczał się w pobliżu. Ciężko jednak było stwierdzić ile jest to osób. Z tej odległości każdy głos brzmiał niemal identycznie. Gdzieś w oddali mignęły ci ciemne plamy między listowiem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej